regulamin

 DSC_0028 - Kopia

Nie hejtuj. Rozmawiaj.

Blog ten służyć ma budowaniu komunikacji, pozytywnych praktyk społecznych, przeciwdziałaniu wykluczeniu, rozwijaniu empatii i wrażliwości międzyludzkiej.

Dlatego zastrzegamy sobie prawo do niepublikowania i usuwania komentarzy, które uznamy za:

  • utrzymane w duchu nienawiści
  • rażąco nielogiczne
  • świadczące o nieuważnym przeczytaniu komentowanego tekstu
  • obrażające autorki bloga i kogokolwiek innego
  • rozmijające się w sposób wyraźny z tematyką komentowanego tekstu
  • mające charakter korespondencji prywatnej
  • linki do multimediów  zawarte w odpowiedziach na posty osadzonych ze względu na brak możliwości technicznych pokazania autorkom będą usuwane przez administratora bloga.

Autorki odpowiadać będą na wybrane pytania i komentarze rozwijające dany temat.
Prosimy o wyrozumiałość i cierpliwość związaną z dłuższym niż na innych blogach oczekiwaniem na odpowiedź. Proces zamieszczania odpowiedzi i komentarzy może trwać do dwóch tygodni. Ślimaczy charakter tego blogu dyktowany jest jego specyfiką: autorki nie są on-line.

Zastrzegamy sobie prawo do zmieniania i rozszerzania regulaminu.

Administratorem i moderatorem blogu jest Fundacja „Dom Kultury”.

www.fundacjadomkultury.pl


https://www.facebook.com/ewkratke

logo

31 thoughts on “regulamin

  1. Witajcie. Zawsze zaciekawiało mnie pewnie przykre dla niektórych z Was zagadnienie bycia matką… Jak to jest w warunkach izolacji? Jak być matką? Jak i czy możliwe jest utrzymywanie kontaktu z dziećmi? Jakie są uczucia matki, niewidzącej często swojego dziecka/dzieci? Czy któraś z Was jest matką i mogłaby się podzielić swoimi myślami (jeśli nie jest to zbyt trudne emocjonalnie)?

  2. Do: Iwona,
    Witam Iwono, muszę przyznać, że z zaciekawieniem przeczytałem wypowiedzi wszystkich blogierek i bardzo cieszę się, że jest ktoś kto pozwolił na rozwój takiej inicjatywy. Twoja wypowiedź, w kontekscie opisu Twojej osoby zaintrygowała mnie chyba najbardziej w pewnym sensie.
    W przedstawieniu swojej osoby piszesz jako „luzacka” osoba, która niejedno w życiu robiła, i której (możnaby wywnioskować) nic nie jest w stanie złamać. Jak czytam jednak Twojego posta na blogu, to widzę jednak dużo smutku (co nie dziwne jak się jest zamkniętym w AŚ) ale i brak chęci do życia (co szczególnie widać w tytule posta).
    Ja piszę do Ciebie z drugiej strony muru, a nawet z innego kraju, i pewnie powiesz, że i tak do końca nie jestem w stanie zrozumieć Twojego położenia. Wierz mi że jestem w stanie Cię zrozumieć, i wierz mi, że masz po co żyć i czekać na wolność. Ja tęsknię niemiłosiernie za rodziną w Polsce (za żoną i dziećmi) przez kilka tygodni pobytu za granicą, więc potrafię wyobrazić sobie Twoją tęsknotę za bliskimi tam, za kratami! To musi naprawdę boleć. Ale kiedyś przyjdzie ten dzień, w którym Ciebie wypuszczą, i to od Ciebie zależy w dużym stopniu co potem. I to powinno być dla Ciebie najważniejsze! Przecież możesz mieć wpływ na to, jak przywita Cię Twoja córeczka (bo chyba pisałaś o córce, czy o kilku dzieciaczkach bo nie pamiętam dokładnie?). Jak wytłumaczysz jej dlaczego Cię tak długo przy niej nie było, czy obiecasz jej że już nigdy jej nie zostawisz? Masz dużo czasu na przemyślenia, i widzę, że żałujesz tego co zrobiłaś, stąd też wierzę, że przed Tobą może być długie i wspaniałe życie RAZEM z rodziną, czego ci z serca życzę.
    W chwilach zwątpienia i bezsilności, braku chęci na życie w zamknięciu, polecam wziąć do ręki różaniec i wykrzyczeć w sercu prośbę o pomoc do Tego, który zawsze jest z Tobą, nawet gdyby wydawało ci się, że cały świat Cię opuścił! Chrystus Cię kocha, bez względu na to co zrobiłaś, i już dawno ci to wybaczył, jeśli Go o to tylko poprosiłaś :) Wierz mi, że to co dla nas niemożliwe, dla Niego jest tylko pestką, i zdziwiłabyś się, jakich pomocnych ludzi może przed Tobą postawić, w najmniej oczekiwanym momencie!
    Nie trać wiary, módl się za siebie, za innych skazanych, (a przy okazji może i za mnie ;)) abyśmy wszyscy nie zwątpili w to, że to co nas spotyka w życiu, ma jakiś głębszy sens, i ma nas doprowadzić w ostatecznym rozrachunku do Boga! A po drodze na prawdę może Cię jeszcze czekać wspaniałe życie na wolności, wierz w to głęboko!
    Pozdrawiam Cię serdecznie i przy okazji inne blogerki z eWKratke :)
    Rawi

    1. Szanowny Panie, można stwierdzić że nieuważnie czyta Pan nasz blog: w więzieniu nie ma internetu. A Areszt Śledczy to formalna nazwa Zakładu Karnego (ZK), w którym jest i areszt i więzienie. Nasze blogerki siedzą w więzieniu. Pozdrawiamy Pana, ale nie umieszczamy pana wpisu ze względów regulaminowych, jednocześnie zapraszamy do napisania następnego.
      Redakcja bloga eWKratke

  3. Droga Smerfetko,
    Jestem pod wrażeniem Twojego wpisu z dnia 6 października. Z tego co piszesz jesteś osobą o bardzo wielkim sercu przepełnionym miłością. Naprawdę jest bardzo mało takich ludzi co mają tak olbrzymie poczucie wdzięczności dla bliskiej osoby , poczucie wdzięczności dla osoby ,która dała Ci w życiu mnóstwo cudownych chwil. W dzisiejszych czasach gdzie życie toczy się w dużym tępie często zapominamy właśnie o tej miłości i wdzięczności za dobro które dostajemy a przypominamy sobie o tym gdy tak naprawdę fizycznie już nie ma komu podziękować. Uważam że jak skończysz odbywanie kary będziesz cudowną Matką dla swojch dzieci i w pełni zastąpisz im także ojca oraz szybko nadrobisz czas w którym Cię dla nich zabrakło.
    Dowiedziałem się o waszym blogu z fb i powiem szczerze ze chętnie bede go czytał i poznawał wasze życie – tak mówiać od podszewki/ od kuchni.
    Bardzo chętnie także możemy korespondować jeżeli chcesz ?

  4. Witam
    Czytam to co piszecie z wielkim zaciekawienie. Zawsze interesowało mnie życie po drugiej stronie. I zastanawiałam się co was popchało do tego ze tam jesteście. Jesteście matkami, babciami, zonami. Ja osobiście sobie nie wyobrażam życia bez mojej córeczki.
    Nie chce was oceniać, jestem bardzo ciekawa tylko z jakiego powodu tam się znalazłyście? Jak to wszystko wyglądało od początku?

  5. Jestem w szoku, regulamin przewiduje tylko i wyłącznie oklaskiwanie więźniarek i tego chorego tworu jakim jest ten blog. Obrzydliwe !!

    1. Zupełnie się nie zgadzam z opinią ~Basi. Uważam że ten blog to super sprawa. Poza tym skoro się nie podoba to po co Basia na niego ,,wchodzi,, czyta i potem głupio komentuje. Przecież nikt jej do tego nie zmusza, a są os (np. ja) które bardzo interesuje życie po drugiej str muru ale nie chciałyby tego same sprawdzać :) Uważam że dziewczyny wykazują się odwagą robiąc to i znosząc krytykę laików. W końcu opisują w dużej mierze swoje prywatne życie a nie każdego byłoby na to stać. Tak trzymać dziewczyny :)

      1. zgadzam się w dzisiejszych czasach tylko obrażamy wszystkich i najlepiej anonimowo nikt nikogo tu nie zmusza nikt będąc w więzieniu nie nie przestaje być czlowiekiem

        1. Bardzo nam właśnie na tym zależy, żeby to powiedzieć, co Ty napisałaś. Dzięki, Basiu.
          Pozdrawiam, Monika

  6. Do wszystkich Dziewczyn!
    Przeczytałam Wasze wypowiedzi jednym tchem, ale łzy leciały mi po brodzie. Powiem tak – po części wiem jak się czujecie. Niedługo minie rok, jak wyszłam z Aś, byłam tam 4,5 miesiąca, wiem, dla wielu Was to bardzo krótko, ale dla mnie był to ważny sprawdzian, ważny sprawdzian dla mnie i dla mojej rodziny. PO tym trudnym czasie przy mnie są -mąż i syn, nie będę pisać o tych których nie ma, którzy się odwrócili ale powiem Wam, ze właśnie tam, za kratkami poznałam kila wspaniałych dziewczyn, z którymi utrzymuję kontakt cały czas. Z tymi które mają wyroki-piszę listy a te które sa na wolności- często siedzimy i pijemy kawę. Widziałam zdjęcia-ten sam ręcznik, takie same mydło, te same podpaski, niedawno i mnie to otaczało i mimo tego że wróciłam na wolność ja nie zapomnę nigdy tego co było.
    Sama zastanawiałam się czy nie założyć bloga, dla tych którzy wyszli i nie wiedzą jak żyć, jak się dostosować do nowej rzeczywistości.
    Chciałbym z Wami, móc porozmawiać, podzielić się wrażeniami, ja jak mało kto czuje potrzebę wsparcia Was.
    Ja do tej pory wiem kiedy jest apel, kiedy godziny spacerów, w jakie dni biblioteka, kiedy podają menu..
    pozdrawiam i wspieram

    1. Nie odwrócili się od Ciebie, są, czekają i cały czas o Tobie myślą. Rodzice są w kiepskim stanie…
      Komentarz prywatny ale nie mogę inaczej nawiązać kontaktu z moją siostrą. Przepraszam.

  7. Oby jak najwiecej takich inicjatyw. Blogow, warsztatow, terapii, madrych rekolekcji, szkolen, wyciagniecia reki do kogos, kto mogl nigdy w swoim srodowisku nie miec szansy na rozwoj czy normalna komunikacje. To jest w interesie nas wszystkich, by czas spedzony w ZK nie byl dla tych dziewczyn czasem straconym.
    Odwagi dziewczyny i duzo sily, takze w okresie Swiat, ktory pewnie jest dla Was najtrudniejszy.
    Trzymam kciuki za Was i Wasze rodziny! Duzo milosci i radosci.
    Martyna

    1. Dzięki, Martyno za Twój komentarz. Zgadzam się całkowicie. Uważam, że na różne sposoby trzeba próbować pokazać dobrą drogę każdemu, kto tu jest. Pozdrawiam Cię cieplutko, Monika.

  8. Dzień dobry wszystkim! Większości ludzi pobyt w więzieniu kojarzy się z – może nie najprzyjemniejszym ale darmowym urlopem: systematyczne posiłki i bezgraniczny czas na własne przyjemności. W więzieniu nie trzeba się martwić o pracę, o niezapłacone rachunki, o to, co do garnka włożyć… A tęsknota za domem i rodziną dotyka chyba wszystkich, którzy z różnych powodów znaleźli się z dala od bliskich.
    Pani Basia, która napisała, że na starość chciałaby się znaleźć w więzieniu – nie jest odosobnionym przypadkiem. Podobnie myśli wielu ludzi egzystujących na granicy ubóstwa, bardziej lub mniej odcięci od rodziny, czasem na własne życzenie ale częściej wbrew…
    Może tym blogiem uda Wam się przekonać ludzi, że tak nie jest.
    Pozdrawiam serdecznie :)

  9. Blog jest wspaniałym pomysłem. Żyjemy w czasach kiedy musimy zrozumieć że ludziom zdarza się popełniać błędy. Jedne są mniejsze drugie większe, jedne zasługują na wybaczenie inne być może nie. Być może to co powiem jest kontrowersyjne ale Kobiety które trafiły do więzienia i tak mają dużo szczęścia bo dano im szansę. Mogą odbyć zasłużoną karę, wyjść na wolność i pamiętać że nie warto źle postępować bo w więzieniu nie jest fajnie. Podkreślam że mają szansę wrócić do normalnego życia. A nie wszyscy mają… Podróżuję po całym Świecie i dawno temu znalazłem się w kraju afrykańskim zapomnianym jak by się mogło wydawać przez ludzi. Spotkałem tam młodą dziewczynę która nosiła szalik pomimo upału. Poprosiła mnie o pieniądze na jedzenie a ja spytałem po co jej ten szalik. Wówczas opowiedziała mi tragiczną historię o tym co ją spotkało, jak jej rodzina zginęła w więzieniu i jak ona z niego uciekła nie mając dokąd pójść. Nielegalnie dostała się do sąsiedniego kraju w którym ją właśnie spotkałem ponieważ w jej kraju ojczystym czekała by ją zagłada. A szalik… Skrywał stalową obrożę zaspawaną na stałe na jej szyi której nie można było zdjąć. To bardzo przykra historia a opowiedziałem ją Wam Panie po to żeby kiedy Wam smutno i kiedy tęsknicie do bliskich, żebyście znalazły odrobinę nadziei i radości z tego że Wy do domów kiedyś wrócicie. Macie wielką szansę wyjść z więzienia i nigdy do niego nie wrócić. Macie szansę która nie wszystkim była dana. Doceńcie to.
    Życzę wszystkiego najlepszego.
    ps.
    Ta dziewczyna wylądowała w więzieniu ponieważ jej mąż ukradł jedną rybę…

  10. Za każdym razem jak czytam ten blog, wpisy dziewczyn to mam łzy w oczach i ściska mi gardło. Ja wiem, jak wam ciężko, przede wszystkim rozłąka od rodziny, jak czytałam wpis Ag.U o wizycie 10-letniej córki to przypomniałam mi się wizyta mojego syna u mnie w AŚ. Wiem, co czułaś, dlaczego nie mogłaś zasnąć w nocy…Wiecie chodzi tylu ludzi po świecie i uważa że więzienie to wakacje, że to darmowa leżenie na koszt państwa. Wiem że wiele osób gdyby tylko mogło cofnąć czas to by to zrobiło aby nie skorzystać z takich „dobrodziejstw”.
    Życzę wszystkim aby ten czas jak najszybciej minął i aby żyć tak aby nie musieć, po wyjściu na wolność, myśleć o ZK.
    usiek

  11. do Mysza
    też spędziłam trochę czasu w Białymstoku jako osadzona w AŚ i też (tak myślę) z tą sama osobą z którą obecnie przebywasz, dla mnie to też była podwójna kara! sama kiedyś straciłam dziecko w tragicznych okolicznościach a kazano mi przebywać z osobą która wybrała śmierć dla swoich dzieci. Oczywiście zgadzam się, ze temat zabójstwa dzieci jest bardzo delikatny ale wzbudza wiele negatywnych emocji. Samo więzienie jest dla każdej matki straszną karą, jest to podwójna tęsknota, mój syn cierpiał nie mniej niż ja, nie rozumiał dlaczego nie może przyjść odrobić lekcji ze mną albo przytulić się wtedy gdy ma na to ochotę, zostawały listy.
    Tak podwójna kara, też tak to w sobie rozmyślałam… Życzę dużo siły, cierpliwości i szczególnie pozdrawiam dziewczyny osadzone w Białymstoku.
    usiek78

  12. Witajcie drogie Panie!
    Świetny pomysł – temat na bloga.
    Jestem z tej grupy osób co to nie oceniaja ksiązki po okładce i dlatego postanowiłam podzielić się z wami swoimi problemami.
    Tu na wolności czuje sie chyba gorzej niż Wy -za tym murem. Miałam okazje przebywać w kilku ZK w Polsce z tego względu iż jestem przy końcu swej rozprawy dr a ze temat z resocjalizacji więc byla i okazja do rozmowy po tamtej stronie muru.
    Uważam, że osoby które spotkałam na swojej drodze wcale nie były złe – może jedynie tylko gdzieś sie pogubiły,były w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu. Ale rozmawiało mi się lepiej niż z przeciętną osobą.
    Mam teraz faceta,planujemy ślub a moja rodzina tego nie akceptuje. Dlatego chciałabym na chwile odizolować się od wszystkiego i wszystkich.
    Proszę pomóżcie mi,podpowiedzcie co zrobić..

  13. Nie napisałam najwazniejszego- bo jestem w pracy-(jestem kierownikiem i ciagle ktos cos chce)-jestem od 11 lat sama,od 9lat po rozwodzie. Mój ex zrobił ,,przypadkiem” dziecko córce swojemu kolegi.
    Tak,dobrze czytacie córce. Jest ona 11 lat młodsza ale zna jego zasób portfela. Mają syna- 8 lat, jest jej mężem.Ale pomijając ten fakt my mamy 15- letnią córkę, 14-letniego syna. Nie ma z dziećmi żadnego kontaktu. I one nie chcą go znać. Poznałam jakis czas temu męzczyznę,zareczylismy sie i jestem z nim bardzo szczęsliwa. A moja rodzina uważa, że juz powinno mi wystarczyc męzczyzn w życiu, że powinnam nawet na nich nie patrzeć. Mam 35 lat i naprawdę od kilku tygodni w domu mam tylko gadanie na temat mojego związku,mimo ze nie znaja mojego faceta-nie chca z nim za bardzo nawet rozmawiać-ale oceniaja pierwsi.
    W tej chwili to chciałabym zapaść sie pod ziemię. Za dwa miesiące planujemy slub-na którym bedziemy tylko my bo moja rodzina nie przyjdzie bo to tylko papier z USC więc i tak on będzie moim konkubentem wg nich,a rodzina narzeczonego raczej nie przyjedzie bo mieszkaja ok 650km stąd. Chyba że zrobia nam niespodziankę. Trudne jest to życie. Tą prace , którą mam zawdzięczam tylko sobie. Mimo, że mogli mi pomóc liczni członkowie rodziny,znajomi. Pracowałam ciężko fizycznie ( za 6zł na godz i w dodatku na czarno) żeby moje dzieci miały co jeść. Dopiero od roku w moim życiu jest lepiej. Mam normalną pracę. I w tym czasie tez poznałam mojego męzczyznę mając nadzieję, że będzie lepiej. Póki był tylko kolega było ok ale problemy się zaczęły jak się oświadczył i stwerdzili że to juz nie żarty. Robia wszystko żeby on mnie zostawił , ja żebym o nim zapomniała. Tylko że tu nie chodzi o niego lecz o mnie. Bo ja nie moge byc nigdy i z nikim!! To założenie mojej rodziny. Dlatego postanowiliśmy przyspieszyć ślub o dwa miesiące i kupic wspólnie dom. Czy ja dobrze robię?? Uwierzcie,ja już nawet nie mam siły płakać. Podpowiedzcie co robić?

  14. Witajcie,

    Na wstępie gratuluje tak świetnego bloga i tak wielkiej inicjatywy. Powino powstawać więcej takich akcji!! Zaglądam już tu od jakiegoś czasu …. Piszę pracę licencjacką na temat tauaży w więzieniu. Trafiłam na Waszego bloga po tym jak poogladałam Pytanie na śniadanie. Może to nie jest odpowiednie miejsce, ale może chciałybyście opowiedzieć o tatuażach, dlaczego je robicie, w jaki sposób, co oznaczają. Byłabym bardzo wdzięczna. Jeśli nie, zrozumiem. Pozdrawiam! Życze dużo wiary i siły!

    1. Dziękuję za gratulacje i motywację do dalszego pisania bloga. Chętnie opowiem małe co nieco o swoim tatuażu. Zrobiłam go mając zaledwie 15 lat, było to w drodze do Mrągowa na kantry, zrobił mi go mój brat cioteczny. Sama niewiele wówczas wiedziałam o tatuażach i ich znaczeniu. Szczerze mówiąc, napaliłam się okropnie na tatuaż i uległam chwili. Stało się – mam tatuaż na prawym przedramieniu. Początkowo był to nietoperz i za cholerę nie wiem, co może nietoperz oznaczać. Miał go również mój brat i chyba to przeważyło, na pewno – bo skoro nietoperz, to i nocne życie, a tu nic z tego – lubię pospać nocą :). Później zrobiłam sobie małą korektę i jest tzw. TRIBAL, choć ludzie postrzegają to różnie – niektórzy widzą żółwia, inni słońce. Myślę, że kiedy wyjdę już na wolność, to poprawię sobie mój tatuaż, już tak profesjonalnie w studio. Na razie nie mam koncepcji, co to będzie, pomyślę o tym później.
      Pozdrawiam i mam nadzieję, że choć trochę pomogłam.
      ANETA B

  15. Witam piszę pracę magisterską na temat osadzonych kobiet na wstępie muszę przyznać, że Wasz blog to naprawdę cenne źródło informacji miło się czyta i trochę też zmienia postrzeganie tego zagadnienia, jeżeli byłby możliwość i znalazłybyście trochę czasu żeby mi odpisać to chętnie dowiedziałabym się jak to jest z tą agresją oraz samouszkodzeniami w kobiecych zakładach czy występuje, jeśli tak to w jakich formach i co jest jej przyczyną oraz jak radzi sobie z tym areszt, czy może jednak to temat tabu albo faktycznie jej nie ma, nie chciałabym się opierać na samych artykułach bo nie znam ich poziomu wiarygodności, być może są mocno przesadzone, nie oczekuję jakiś długich referatów w tym temacie ale za kilka szczerych zdań i własnych spostrzeżeń byłabym wdzięczna, z góry dziękuję pozdrawiam no i życzę na tyle ile to możliwe Wesołych Świąt Wielkanocnych

  16. Witam Panie.
    Zdecydowałem się napisać po długim czasie. Czytam Wasze wpisy już długo. Zanim zadam pytanie parę przemyśleń z mojej strony. Podziwiam Pani za wytrwałość mówi się że niby kobieta słabsza od faceta ale jednak to mit. Sam jak musiałem być 7 dni w szpitalu to myślałem że oszaleje a co dopiero w takim miejscu. Wyrazy uznania z mojej strony za wytrwałość, charakter.

    Moje pytanie jest dość niby proste i tyczy się życia codziennego a mianowicie

    Chodzi mi o codzienne życie na terenie celi – jak wygląda ? takie sprawy bardzo prozaiczne ale chyba ważne w takim miejscu jak np. pranie ? wiadomo w celi prali brak jak się rozwiązuje ten temat ? jak wygląda dzień mniej więcej od rana ? czy są jakieś godziny wstawania czy jak kto chce ? nawet to czy same łóżka są wygodne czy nie ( w szpitalu była tragedia ) taki opis dnia w celi tylko na jej terenie

    Z góry dziękuje i pozdrawiam :-)

  17. Jestem po bialolece i wyszlem na prosta juz 16 lat bez konfliktu z prawem wyjechalem do usa i prowadze super fajne zycie bez problemu z prawem i chcialbym poznac kobiete z zk olszynka zeby jej pomoc w zyciu zeby chciala normalnie zyc jak i mi pomogl kolego z podceli zeby chciala zmienic otocze nie i wyjechac do usa

  18. Jesteście i tak najlepsze, wielki szacun dziewczyny dla was i pokłon w waszą stronę.!!!!!! Obyscie szybko wyskoczyly tego wam życzę.!

  19. Pisze do Was bo chociaż jestem jeszcze na wolności,niedługo będę po tej drugiej stronie.
    Boję się.Jestem przerażona.Rozłąka z dziecmi,mężem.Rodzina bardzo mnie wspiera,ale mimo to najbardziej się boję,że nie b ęda na mnie czekać.To aż trzy lata.Mam dwuletnie dziecko,chłopczyka i starszą dwunastoletnia córke.Dla synka jestem całym swiatem a już niedługo z tego świata zniknę.
    Boję się najbardziej tego co zastanę po powrocie.Rodzina chce mnie ukryć,wyjechać,ale co to za życie w ciągłym strachu.
    Zostałam skazana za oszustwa,których tak naprawdę nie dokonalam.Może 10% wyroków to rzeczywista moja wina.Ale w sądzie nikt nie słucha i nikogo nie obchodzi.Skazano mnie bez żadnych dowodów.To najbardziej boli,że w państwie prawa nie da się bronić.
    Nikogo nie obchodzi,że to jest kara przede wszystkim dla dzieci.
    Jestem normalną trzydziestokilkuletnią kobietą,która chodzi do pracy,sprzata w domu,czeka na męza i zajmuje sie dziecmi.
    Jak każdy płaczę,walczę z każdym dniem.Tylko,że chyba nie mam juz sił.Nie ma przyszłości,tylko więzienne kraty.
    Gdyby nie rodzina odebrałabym sobie życie.
    Codziennie zaglądam do skrzynki,czy to już,czy jest zaproszenie.
    Moja rodzina cierpi.
    Dlaczego to się tak potoczyło?
    Wiem,że nie zasługuje na taka karę,tym bardziej moje dzieci.

    1. Odpowiedź do Kika Regulamin

      Pewnych spraw nie da się przeskoczyć, a szkoda. Nie będę się wypowiadać na temat sprawiedliwości, bo mnie poniesie, jednak mogę Ci opisać moje odczucia w związku z ukrywaniem się.
      Razem z moim chłopakiem żyliśmy sobie spokojnie, zgodnie z prawem. Ale ja nie brałam pod uwagę, że mam wyrok zawieszony, kuratora itp. Nie zadbałam o swoje sprawy i mi wyrok odwiesili. Przyszedł bilet. Postanowiłam wspólnie i w porozumieniu z ukochanym, że uciekamy gdzieś, gdzie nas „nikt nie zna”. Jak postanowiliśmy, tak uczyniliśmy.
      Miałam pracę, spanie i kasę i w sumie było oki. Ważne, że mój wybranek był przy mnie, bo tylko jego na tym świecie mam, ale – i no właśnie. Zawsze jest jakieś ale. Stres, jaki w tym czasie przeżyłam, jest nie do opisania.
      Chciałabyś wiele, a tak naprawdę nie możesz nic. Szłam do sklepu, przypadkowo stali niebiescy panowie pod kioskiem. Myślałam, że mi serce wyskoczy z piersi, ręce mi się trzęsły, nogi jak z waty, ciśnienie skali nie ma, czarne myśli, że to już koniec! Co teraz? Przecież nawet nie pamiętam danych siostry, ze zdenerwowania data uleciała w niewiadomym kierunku. Miałam jeszcze odrobinę rozsądku, że nie cofałam się, nie uciekałam. Wyciągnęłam telefon i szłam prosto na nich udając, że prowadzę rozmowę. Ale zawsze, gdy taka sytuacja zaistniała, kiedy wiedziałam, że oni mnie widzą, że żaden telefon nie pomoże, napięcie było takie, że jeszcze trochę, a kwalifikowałabym się do Krychnowic w Radomiu (szpital psychiatryczny) naprawdę!
      W końcu nadszedł jednak taki czas, kiedy coś we mnie pękło i stwierdziłam, że nie dam już rady.
      4 maj 2015 roku. Pamiętam każdy szczegół. Moje imieniny wypadały w poniedziałek, ale nie mogłam wypić ze względu na pracę, jaką wykonywałam: stałam na maszynie. Postanowiliśmy wyprawić imieniny dwa dni wcześniej. Ledwo dałam radę w poniedziałek. Myślałam, że ktoś mi głowę wcisnął w imadło i co chwila je podkręcał. Ale sztywno trzymałam się zasady „trzeźwy pracownik, to bezpieczny pracownik”. Ale już we wtorek wieczorem popiłam (środa wolna). Posprzeczałam się z chłopakiem. Kłótnia o co? O wszystko. O to, że nie mogę iść z nim do kina, ani nigdzie wyjechać. Każda sprawa wiązała się z ograniczeniem swobody. Do miasta nie, bo tam dużo policji. Do pociągu nie, bo może coś się wydarzyć. To co? Tylko do obory można jeszcze na luzie iść… Nawet w polu już miałam jazdy. Myślałam „przyjdzie straż graniczna sprawdzić ludzi z Ukrainy, czy na legalu w Polsce pracują, no i co?”. To i dla rozrywki można i Polkę sprawdzić… Hm. I wiesz, co zrobiłam? NIE UWIERZYSZ. Wypiłam sama więcej niż ćwiartkę, bo w tym momencie tylko ona była moją przyjaciółką, która dodawała mi odwagi – i sama się zgłosiłam.
      Nie będę opisywać, jak i co, ale grubo było.
      Z biegiem czasu, a to już dwa lata, powiem: nie warto ukrywać się. Dwa lata wytrzymałam tą udrękę i dawno już bym zapomniałam, że tu byłam.

      Myślę, że jeśli chodzi o rodzinę, to nie wypada mi się wypowiadać, bo nie znam takiej sytuacji, sama wiesz dobrze najlepiej. Ale uważam, że jeśli się kochacie szczerze i oddanie, to tego fundamentu zniszczyć się nie da i nikt ani nic Ci tego nie odbierze. Zawsze to powtarzam. Mogą Cię okraść z portfela, odebrać wolność, ale miłości i wspomnień nikt Ci nie odbierze. One są w Tobie. Żyjesz miłością i Ty decydujesz, kogo obdarzysz tym wspaniałym uczuciem.

      Ach, przypomniałam sobie: nawet niech Ci takie myśli nie przychodzą do głowy, że odbierzesz sobie życie. Wtedy dopiero byś skazała rodzinę na cierpienie. Podjęłam się takich prób kilka i to z byle powodu, ale teraz wiem, że tego nie pragnęłam i że jeszcze mam czas do zrobienia czegoś ważnego na tej ziemi. Bóg tak chciał, żebym żyła, to nie mój czas. Uwierz mi, gdybyś minie znała jakieś 5 lat wstecz, nigdy byś nie powiedziała, że to ta sama osoba pisze. Moje życie to pasmo nieszczęść i porażek, ale walczę o siebie, bo tego chcę. Niekochana i niechciana jeszcze bardziej walczyłam. Każde nieszczęście, które mnie spotykało, dodawało mi takiego powera! I Tobie radzę to samo. Wiem, wiem, każdy jest inny. Jeśli nie dla siebie to rób, to dla innych. Z tego, co piszesz, wywnioskowałam, że rodzina jest dla Ciebie ważna, więc chyba warto?
      Głowa do góry. Szkoda, że nie trafisz na takiego wariata, jak ja, wtedy nie czułabyś, że siedzisz.

      3maj się, niech moja moc będzie z Tobą. Mi już nie jest tak potrzebna.

      Pozdrawiam, Dada

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>