Reportaże

Wyrok w sprawie o miłość

Kasia ma 49 lat i dziecięce porażenie mózgowe, jest częściowo sparaliżowana (od pasa w dół), ręce ma też niezbyt sprawne. Mówi powoli i dość niewyraźnie, ale logicznie, bardzo składnie, intelektualnie i psychicznie jest zdrowa. Andrzej ma 38 lat, w papierach orzeczenie o niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym. Gdy poznali się 11 lat temu, nie przypuszczali, że o swoją miłość będą musieli walczyć przed sądem. Bo artykuł 12 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi: „Nie może zawrzeć małżeństwa osoba dotknięta chorobą psychiczną albo niedorozwojem umysłowym. Jeżeli jednak stan zdrowia lub umysłu takiej osoby nie zagraża małżeństwu ani zdrowiu przyszłego potomstwa i jeżeli osoba ta nie została ubezwłasnowolniona całkowicie, sąd może jej zezwolić na zawarcie małżeństwa”.

W podobnej sytuacji są prawie 2 miliony osób w Polsce: na ok. 5 mln osób z niepełnosprawnością 1,5 mln ma schorzenia psychiczne, a 220 tysięcy niepełnosprawność intelektualną – tak wynika z raportu GUS „Stan zdrowia ludności 2014”. W niektórych krajach, na przykład Niemczech, Belgii, Holandii, Szwecji i Stanach Zjednoczonych mogą się pobierać w ramach instytucji tak zwanych małżeństw chronionych, objętych opieką socjalną.

Kasia i Andrzej poznali się na czacie internetowym w 2007 roku. Jak wspomina Andrzej: „Ja po prostu wchodziłem do różnych pokoi. I w jednym trafiłem na Kasię”. Pokój miał nazwę „niepełnosprawni”, a login katarzyna68 zaciekawił Andrzeja, zaczął zastanawiać się, czy ma 68 lat, czy się urodziła w 1968 roku (na to wspomnienie Andrzej się śmieje). Wymienili się numerami gadu-gadu, później telefonu, a po czterech dniach zobaczyli się na Skype. Kasia pierwsza wyszła z inicjatywą spotkania, Andrzej nie zastanawiał się długo, jeszcze tego samego dnia pojechał do niej. Pod pretekstem (dla mamy), że wolontariusz, który się nią opiekował zachorował i Kasia nie ma z kim wyjść na spacer. Nie zniechęcił go nawet obstrzał pytań, którym przywitali go mama i tata Kasi. „Ale bardziej mama” (z uśmiechem wspomina Andrzej). „Było warto”, dodaje. Wspominając o tym, Andrzej widzi kobietę w pięknej kolorowej sukni, w długich rozpuszczonych włosach i ze szczerym uśmiechem od ucha do ucha. Kasia natomiast pamięta, że uważnie Andrzeja obserwowała. Podobał jej się jako człowiek. Jak teraz to wspomina, mówi tak: „Z charakteru to mi się podobał wcześniej, a z wyglądu wtedy, jak się spotkaliśmy”.

Na pierwszą randkę Andrzej zabrał Kasię do Parku Skaryszewskiego. Miło spędzili czas, choć wciąż nawzajem się obserwowali. Andrzej wtedy znalazł: „szczerość, piękne oczy, no i uważne słuchanie”. Jak mówi: „Bo to jest najważniejsze, żeby się wsłuchać w każde słowo”.

Kasia znalazła: „cierpliwość, szczerą rozmowę i spokój”. To była pierwsza w jej życiu randka. Nigdy przedtem nie miała przyjaciela, z którym mogłaby nią pójść. Andrzej z kolei mówi o swoim związkach tak: „miałem, ale takie związki krótkotrwałe. Część była na żywo, część przez Internet”. Na pytanie, dlaczego krótkotrwałe, czego dziewczynom brakowało, odpowiada: „cierpliwości”. I dodaje: „W obie strony to działało”.

Ich znajomość przekształciła się w miłość i od tego czasu są razem, ale miłość musieli powalczyć.

Kasia mieszkała na Pradze, a Andrzej na Woli. Po śmierci rodziców Kasi Andrzej przeprowadził się do niej, a po pół roku jej się oświadczył. Dokładnie 13 października 2009 roku, dzień po jej urodzinach, zabrał Kasię na zakupy do supermarketu i poprosił, żeby zaczekała na niego chwilkę, po czym wrócił z pierścionkiem. Zapytał, czy chciałaby zostać jego narzeczoną. Ona od razu powiedziała: „tak!”. W bajce kończyłoby się to słowami: „I żyli długo i szczęśliwie”. Ale życie to nie bajka.

Gdy poszli do urzędu stanu cywilnego, żeby złożyć papiery, pan kierownik, patrząc na Kasię, stwierdził, że zanim to zrobi, musi przejść badania psychiatryczne. Powiedział, że nie udzieli ślubu, bo ona niewyraźnie mówi. Na co Kasia odpowiedziała, że jeszcze mu pokaże. Jak powiedziała, tak zrobiła. Następnego dnia pojechali do redakcji i opowiedzieli całą historię. „Redaktorowi gazety włosy stanęły dęba”, opowiadają Kasia i Andrzej. Po prostu nie mógł uwierzyć w to, jak urzędnik ich potraktował.

Artykuł ukazał się na pierwszej stronie, był szeroko opisany, po czym cała Polska już o tym wiedziała, a ludzie się dziwili, jak można potraktować tak osobę niepełnosprawną. Rozgłos w gazecie bardzo im pomógł. Ich sprawą zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Na jej prośbę reprezentacji Kasi i Andrzeja podjął się adwokat Tomasz Lustyk. W dokumentacji na stronie fundacji stan faktyczny Kasi opisano tak: „Niepełnosprawność K. Barszczewskiej ma charakter czysto fizyczny. Pod względem psychicznym i intelektualnym K. Barszczewska jest w pełni sprawna, co potwierdza wysoki iloraz inteligencji i ukończenie przez nią studium ekonomicznego. K. Barszczewska potrafi artykułować swoje myśli – mówi powoli i niewyraźnie, lecz przy wykazaniu cierpliwości przez odbiorcę jej komunikaty są w pełni zrozumiałe”.

Kasia: „Bez gazety byłoby ciężko to wywalczyć, ale to, jak się traktuje człowieka, to nie może bez echa zostać. To jest takie poniżanie człowieka”.

Wyrok zezwalający na małżeństwo wydał Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi Północ w styczniu 2012 roku. Ślub był w kwietniu 2012 roku. Świadkowie: prof. Irena Lipowicz (wtedy Rzecznik Praw Obywatelskich) i Krzysztof Koman (prezes Fundacji Pomocy Ludziom Niepełnosprawnym). Kasia i Andrzej byli pierwszą taką parą, wcześniej, jak mówi Krzysztof Koman, inne pary próbowały, ale się nie udało, zrezygnowały z obawy przed batalią sądową, spotkaniami z psychiatrami, z mecenasem, z mediami… Kasia: „Ja mam taki charakter, że ja jestem uparta”. Andrzej: „Tak, ale czasami jest tak, że jeżeli zaczyna powoli, jak to się mówi, wygasać, to muszę ją podeprzeć, żeby ten ogień był większy, żeby się nie poddawała”.

- A co po ślubie?

Kasia: „Jak przyszliśmy do domu, to odetchnęłam, że się udało. I chyba tylko nam. Ja chciałam go mieć”.

- Papierek czy Andrzeja?

- I to, i to. Wreszcie mam rodzinę: pies, kot, rybki i królik (Kasia nie może mieć dzieci).

22 listopada 2016 roku Trybunał Konstytucyjny w składzie pięcioosobowym jednomyślnie uznał, że przepis zakazujący osobom z chorobą psychiczną lub niepełnosprawnością intelektualną jest zgodny z Konstytucją RP. Była to odpowiedź na złożony 12 maja 2015 roku wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie, czy żądanie sądowej zgody na ślub jest konstytucyjne. Podstawą wniosku była historia Katarzyny Barszczewskiej i Andrzeja Dudy.

U.A.

 

2 thoughts on “Reportaże

  1. To znaczy , że osoba upośledzona w dalszym ciągu nie ma praw obywatelskich? Dziwne?
    A tak to fajnie piszesz, masz więcej takich ciekawych relacji?
    Darek

    1. Osoba upośledzona ma swoje prawa, natomiast co do zawierania związków prawo jest zbyt drastyczne. Może kiedyś ulegnie zmianie. Miejmy nadzieję.
      Pozdrawiamy,
      U.A i Kajzerka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>