Zajęcia blogowe inaczej

 

 

PGE_Fundacja_logo_nowe

Blog eWkratke przechodził przez lata różne koleje. Zmieniali się prowadzący zajęcia, a co za tym idzie zmieniał się trochę charakter spotkań blogowych. Były warsztaty z pisania i bardziej swobodne spotkania inspirujące teksty na bloga.

Co oczywiste, zmieniają się same blogerki. Jedne wychodzą na wolność, czy są przenoszone do innych zakładów, na ich miejsce przychodzą inne kobiety, którym powinęła się noga.

Od stycznia do prowadzących zajęcia w Areszcie Śledczym Warszawa Grochów dołączyły nowe osoby. Zajęcia prowadzą studentki Akademii Pedagogiki Specjalnej, kierunku Profilaktyka Społeczna z Resocjalizacją. O swoich zajęciach tak piszą:

„Od stycznia w Areszcie Śledczym Warszawa- Grochów ruszyły prowadzą warsztaty samopoznawcze i uspołeczniające z elementami socjoterapii. Jest to cykl sześciu spotkań, podczas których będziemy poruszać tematy komunikacji, motywacji, obrazu siebie, wartości, emocji, pracy w zespole.

Warsztaty opierają się na pracy grupy, na otwartości i dyskusji, ale też podążaniu za tym, co w dalej chwili dla grupy jest najważniejsze. Grupę tworzymy razem, mimo, że jako studentki jesteśmy prowadzącymi zajęcia, jesteśmy również ich uczestnikami. Wspólnie będziemy szukać odpowiedzi na pytania: co czujemy, kim jesteśmy, jaki mamy potencjał i jak go wydobyć.

Jako studentki miałyśmy już okazję przeprowadzać podobny program na oddziale z mężczyznami, jednak praca z kobietami jest zupełnie inna.

Już na pierwszym spotkaniu dziewczyny zaskoczyły nas swoją otwartością i chęcią współdziałania.

Z ciekawością czekamy na kolejne spotkania” – napisały prowadzące.

Nałóg

 

1-transferhub_logo_druk

FE_Wiedza_Edukacja_Rozwoj_rgb

PGE_Fundacja_logo_nowe

 

Uzależnienie w rodzinie. Czy dawać szansę, czy o to walczyć?

Jest to indywidualna sprawa każdego. Ale często tak jest, że dając szansę, nie pytamy o zdanie dzieci. A dlaczego? Bo co, ryby i dzieci głosu nie mają? Bo dziecko nic nie rozumie? Bo to jego nie dotyczy? Bzdura!!!

 

Przed tym, jak postawić dziecko przed faktem dokonany, zapytajcie go: „A ty czego chcesz?”, „Jak się z tym czujesz?”.

A potem podejmijcie decyzję dotyczącą nie tylko „Was”, „Waszego życia”, „Waszej przyszłości”…

 

UA

Ludzie dobrej woli

 

PGE_Fundacja_logo_nowe

Chciałabym podzielić się z Wami moją refleksją. Jestem w więzieniu na oddziałach szpitalnych w Łodzi. Pracują tutaj panowie – osadzeni. W budynku obok mają swoje więzienie. Praca jest ciężka i jak obserwuję, bywa niemiła. Przyjeżdżają tu różni ludzie, w różnym stanie. Jestem zdumiona życzliwością i takim prostym dobrem tych pracowników w stosunku do pacjentów. Chłopaki o mnie dbają. Naprawdę. A to długopis, a to pomidor, a to jabłko, a to więcej surówki ido obiadu. Są też bardzo życzliwi, uśmiechnięci. Rozumiem, że jestem kobietą, w dodatku jedyną na oddziale, ale mimo wszystko.

Jestem tym bezimiennym chłopakom bardzo wdzięczna za tą ludzką troskę i życzliwość, zwłaszcza, że doświadczam je w tak bardzo trudnych dla mnie okolicznościach. Jest mi łatwiej znieść chorobę, ból, izolację i wynikającą z niej samotność.

Nie wiem, czy będę miała możliwość tym panom jakoś podziękować – może to być logistycznie bardzo trudne. Więc chcę się podzielić z Wami tą refleksją, tym doświadczeniem.

Nie wiem, za co chłopaki odbywają karę, ale wiem, że mnie chorej, wystraszonej nową sytuacją kobiecie, okazali wiele troski, uśmiechu i radości.

I chciałabym, żebyście o tym wiedzieli, że w Szpitalu przy ZK 2 w Łodzi spotkałam LUDZI. Pięknych ludzi.

Aniucha

RER – przygotowanie do życia na wolności

 1-transferhub_logo_druk

FE_Wiedza_Edukacja_Rozwoj_rgb

 

 

PGE_Fundacja_logo_nowe

W Areszcie Śledczym Warszawa Grochów fundacja „Dom Kultury” realizuje prog

ram Rozgwiazda Edukacji i Rozwoju. Ma on na celu przygotowanie kobiet odbywających karę więzienia do życia na wolności. To opinie uczestniczek po jednych z pierwszych zajęć.

Zajęcia, na które uczęszczam są bardzo rozwojowe. Bardzo mi się podobały spotk

ania z terapeutką, podczas których zrzuciłam z siebie ciężar, który mi leżał na sercu i na duszy. Mam nadzieję, że dalsze zajęcia będą równie fajne i ciekawe. Myślę, że przydadzą nam się po opuszczeniu więzienia w zrozumieniu siebie i znalezieniu pracy. Już zaczęłam się bardziej otwierać na świat.

Mała

 Zajęcia pomogły mi w odnalezieniu siebie. Umacnia się we mnie poczucie własnej wartości, wiara w moją siłę w pokonywaniu przeciwności.

Paulina

 Nigdy nie miałam okazji skorzystać z takich zajęć. Poznałam wielu ciekawych lu

dzi, którzy nas otwierają i prowadzą ciekawe warsztaty. Dzięki nim poznałam lepiej siebie.

B.P.

 Bardzo spodobały mi się zajęcia projektu RER i oczywiście chciałabym coś osiągnąć po wyjściu na wolność.

Sylwia

 Zajęcia konkretne, bez zbędnego patetyzmu. Ludzkie, dość proste w odbiorze. Dobry pomysł, znakomita forma, dużo intrygującej treści. Słuszne zamierzenie, skuteczna realizacja.

-aniucha

 

 

Warsztaty dają nam przede wszystkim nadzieję, że nie jesteśmy ludźmi, przed kt

 

órymi nie ma już żadnych perspektyw. Panuje tu atmosfera bliskości no i chętnie bierzemy udział w zajęciach. Warsztaty z psycholożką pomogły nam na nowo spojrzeć na siebie same i na innych. Dla mnie był to gwiazdkowy prezent.

Ituś

 

 

 

Uczę się poznawania siebie i swoich problemów, a przede wszystkim radzenia so

 

 

bie z nimi. Dla mnie istotny jest rozwój a tu mam możliwość, aby ktoś mnie pokierował. Od programu oczekuję tego, że po opuszczeniu zakładu znajdę

 

pracę, w której się spełnię. W której będę mogła być sobą i która pomoże mi w powrocie do społeczeństwa. Bardzo wierzę w ten projekt.

Paulina

 

 

Uczestnictwo w tym projekcie sprawia, że odczuwam szansę na zmianę mojego życia. Są ludzie, którym nie są obojętne nasze problemy i którzy chcą pomóc i nauczyć nas jak z nimi sobie radzić, co można zmienić i w jaki sposób. Takiego wsparcia potrzebowałam.

Madzia

 

Projekt jest dla mnie na pewno nowym doświadczeniem życiowym, tym bardziej w takim miejscu. Spotykam tu ludzi, którzy widzę, że chcą mi pomóc, pokazać inne lepsze życie, pokierować moimi decyzjami, których nieraz w życiu mi zabrakło. Jestem zadowolona z rozmów, czuję się lepiej po zajęciach. Chciałabym nauczyć się jak radzić sobie po opuszczeniu tego miejsca z pracą, podejmowaniem d

 

ecyzji i być bardziej asertywną.

Mamka

Zajęcia pozwalają mi na chwilę zapomnieć, w jakiej znajduję się rzeczywistości. Mam nadzieję, że wyniosę z nich jakiś głębszy pomysł na dobre życie. A przede wszystkim marze, żeby mieć siłę do realizacji planów, które mam w zanadrzu.

Janet

Mój najgorszy Sylwester

 

PGE_Fundacja_logo_nowe

Mój najgorszy Sylwester wypadł z 2016 na 2017 roku ponieważ 29 grudnia zostałam zatrzymana do odsiedzenia półtorarocznej kary pozbawienia wolności. 30 grudnia zostałam przewieziona z komendy do aresztu śledczego.

Sylwestra i pierwszy dzień nowego roku spędziłam w celi przejściowej. Oczywiście cały ten okres przespałam. Tak było mi łatwiej.

Parę godzin po mnie na przejściówkę weszła jeszcze moja znajoma, która znam od parunastu lat.

Kasia

Moje najgorsze święta

PGE_Fundacja_logo_nowe

Długo zastanawiałam się i szukałam w pamięci „najgorszych świąt”, ale nic takiego nie pamiętam. Jasne, że prościej byłoby mi opisać radosne, rodzinne święta, ale te mniej radosne i mniej rodzinne też mają swój przekaz. Porównania są ważne, wtedy wiemy, jakie chcemy mieć święta.

UA

Nie przypominam sobie świąt, które mogłyby być najgorsze. Zawsze święta spędzam w gronie rodzinnym. Mam dużą rodzinę, więc jest gwarno, miło, sympatycznie, a najważniejszy jest fakt, że spędzamy je RAZEM, WSPÓLNIE.

Nie wiem, jakie będą te święta spędzone w Areszcie Śledczym Warszawa Grochów. Nie wiem czy będą najgorsze, ale będzie to dla mnie trudny czas. Pierwsze święta bez moich ukochanych dzieci. Już na samą myśl chce mi się płakać i ogrania mnie nostalgia…, więc wole nie myśleć.

Edyta

Moje najgorsze święta były w 2014 roku w Zakładzie Karnym w Lublińcu. Nie mogę narzekać na brak atmosfery świątecznej wśród skazanych. Odbyła się wigilia, ale bardzo mnie bolał brak rodziny, moich dzieci. Jest to dla mnie bardzo smutne przeżycie, które mnie dotknęło. Nie przeczę, że pojawiły się łzy i bardzo duża tęsknota za rodziną, z którą tak naprawdę widuję się tylko okazjonalnie.

Paulina

Moje najgorsze święta były w 2015 roku. Wtedy trafiłam do więzienia. Bardzo ciężko zniosłam ten cały świąteczny okres. Głównym powodem, dla którego było mi tak ciężko nie był sam pobyt w ZK tylko fakt, że w domu został mój trzyletni syn Kubuś.

Jak wszyscy wiedzą wigilia to jest magiczny dzień. Tego dnia całe rodziny się jednoczą, po prostu są razem. I to najbardziej bolało. Niemoc i bezsilność była tak ogromna, że nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Tego dnia tęsknota była niewyobrażalna. Czułam do siebie ogromny żal, złość, że nie ma mnie przy moim synu. Wyrzuty sumienia robiły się coraz większe. Bardzo mi pomogła wtedy obecność dziewczyn, z którymi w tamtym momencie siedziałam. Wspierały mnie, pocieszały. Pomogły pogodzić się z faktem, że takich świąt przede mną jeszcze kilka i muszę się nauczyć je przeżywać w tym miejscu.

Z czasem nabrałam większego dystansu. Teraz staram się traktować święta w tym miejscu jak normalny dzień. Wiadomo, że zawsze jest bardzo przykro, bo mój syn kolejne święta z kolei jest bez mamy. Pocieszam się jednak faktem, że ten ciężki czas powoli dobiega końca, ponieważ do końca kary mam już tylko dwa lata.

Sarna

Moje najgorsze święta 2013 -2014 były to święta spędzone w AŚ z moim pierwszym dwuletnim wyrokiem. Najgorsze nie było to, że na stole nie znalazło się 12 potraw, tylko to, że spędziłam je z dala od najbliższych. Szczerze mówiąc najbardziej bolało to, że przeze mnie cierpiała rodzina. Bratanek, że którym jestem bardzo zżyta płakał i pytał gdzie jest ciocia, czyli ja. Całe święta przepłakałam na zmianę ze spaniem. Nie zasiadłam do stołu, który wspólnie przygotowałyśmy, ponieważ uważam, że ten okres powinno się spędzać z bliskimi a nie tylko ze znajomymi.

Anetka K.

Najgorsze święta, w których brak jest mojej rodziny, moich dzieci i wnuków.

Więzienie oczywiście bardzo źle wpływa na ten specyficzny okres. Sama doświadczam tego i wiem ile straciłam. Ktoś powie: to tylko święta, szybko miną i przejdę nad tym do porządku dziennego. Ale nie ja. Odkąd pamiętam te święta to moja rodzina, wspólna kolacja, choinka, prezenty i my wszyscy razem.

Te święta będą na pewno smutne. Będzie refleksja, co straciłam i obraz ich wszystkich teraz, gdy ja jestem tu. Czy oni zapamiętali te święta, jako radosne czy pełne smutku…

Jagoda

MOJE NAJGORSZE ŚWIĘTA

PGE_Fundacja_logo_nowe

…dopiero przede mną.

-aniucha

Moje najgorsze święta wypadły w 2005 roku. Właściwie niewiele z nich pamiętam, nie dlatego, że minęło już dużo czasu, a raczej przez to w jakim byłam stanie.

Miałam wtedy 15 lat nienajlepsze towarzystwo i niezbyt chlubne priorytety w życiu. Kilka dni przed świętami uciekłam z domu. Towarzyszyła mi starsza „koleżanka”, która pokazała mi ćpuńskie życie i smak twardych narkotyków. W tym czasie pierwszy raz naprawdę wpadłam w heroinę, zafascynowana tym klimatem i nie do końca świadoma konsekwencji, z jakimi się to wiąże.

Dokładnie w noc przed wigilią moi znajomi dowiedzieli się, jakimi dragami się raczę ze wspomnianą koleżanką. Nie byłam zbyt chętna do tego, żeby zakończyć tę „przygodę”. Koledzy dosłownie porwali mnie z naszej mety. Oczywiście w dobrej wierze.

Dobę przetrzymali mnie w mieszkaniu jednego z nich, próbując przemówić mi do rozsądku i leczyć mnie. Jeszcze nie wiedziałam jak odbije się na mnie odstawienie narkotyków. Z początku odmawiałam jakiejkolwiek pomocy. Jednak już po kilku godzinach, mierząc się z pierwszymi w życiu objawami odstawiennymi nabrałam chęci do przyjmowania leków, jakie mi proponowali. Nie miałam jeszcze wtedy pojęcia, jakie środki i jakie dawki przyjmować. Oni też nie mieli doświadczenia w leczeniu zbuntowanych nastolatek. Finał był taki, że leki rozłożyły mnie dokumentnie. Traciłam świadomość.

Koledzy odwieźli mnie do domu, dokładnie 24 grudnia, godzinę po wigilii w moim rodzinnym domu. Urwał mi się film i pamiętam tylko „klatki” z tamtych wydarzeń. Wiem, że pokłóciłam się z matką, wykrzyczałam jej wiele rzeczy, w tym mój stan. Obie płakałyśmy. Obudziłam się dopiero pod wieczór następnego dnia zmieszana, schorowana, nie mając się nawet, do kogo odezwać. Czułam się zupełnie nie na miejscu wśród teoretycznie najbliższych mi osób.

To były dużo gorsze święta niż te, które spędziłam w więzieniu. Tu przynajmniej wiele nas łączy, każdej brakuje tego samego i każda stara się zadbać o klimat. Tu da się je przeżyć w naprawdę rodzinnej atmosferze a wtedy, wśród rodziny czułam się całkiem obca.

Agata

Moje najgorsze święta były w tamtym roku, gdyż spędziłam je w areszcie śledczym. Najgorsza była wigilia, bo nie mogłam podzielić się opłatkiem z dziećmi i mężem.

Anka

Jedne święta są gorsze, drugie lepsze. Są takie, które były naprawdę piękne i rodzinne a inne spędzone w ZK. Ale dzięki tym gorszym teraz na pewno bardziej będę szanować i doceniać te lepsze. Także nie wiem czy przez te gorsze tak naprawdę więcej straciłam czy zyskałam. Więc nie wiem czy te gorsze można nazwać gorszymi, jeśli być może to właśnie dzięki nim tak dużo mam w swoim jedynym życiu zyskać.

Oldżi

 

LISTY DO FIKCYJNYCH POSTACI

 

 

PGE_Fundacja_logo_nowe

Fundacja Dom Kultury i Fundacja Strefa WolnoSłowa rozpoczęły cykl zajęć z kreatywnego pisania w Areszcie Śledczym na Olszynce Grochowskiej. Biorą w nich udział osadzone, które co tydzień piszą teksty na podstawie swoich przeżyć, przemyśleń i wyobraźni. Teksty są publikowane na blogu eWKRATKE. Zajęcia prowadzi dramatopisarz i animator kultury Tomasz Gromadka.

LIST DO BATMANA

Drogi bohaterze,

Batmanie, jestem bardzo szczęśliwa, że istniejesz. Podziwiam twoją postać od dzieciństwa aż do dziś, gdy podziwiają i lubią cię moi synowie. Dajesz przykład dzieciom bohaterskimi uczynkami, że warto czynić dobro i pomagać ludziom. Jesteś częścią mojego dzieciństwa i częścią dzieciństwa moich dzieci.

Olga

LIST DO KOPCIUSZKA

Drogi Kopciuszku,

Piszę drogi, choć tak naprawdę wcale nie uważam, żeby Twoja postać wniosła coś istotnego w życie moje i tych wszystkich dziewczynek, które z wypiekami na twarzy czytają twoją historię.

Dlaczego przykładasz rękę do stereotypów, że kobiety rolą jest gotowanie, pranie i sprzątanie, a nasze szczęście zależy od księcia i połowy królestwa. Co za bzdura! Zastanów się do czego to prowadzi? Dlaczego unieszczęśliwiasz nasze dziewczyny?

Z nie poważaniem

Bella

 LIST DO FANTAZJI

Wiesz, myślę – zastanawiam się czy, gdzie jesteś? Tak wiem, wiem – jesteś moją fantazją, mieszkającą w wyobraźni serca i umysłu. Może duszy? Ale wiem, że jesteś i dlatego piszę do Ciebie. U mnie wszystko się wywróciło – chyba nawet do góry nogami. Szaleństwo. Żyję, poszarpana przez rzeczywistość, umęczona codziennością. Ech – dużo by pisać, dużo by opowiadać.

Tęsknić – już nie tęsknię, czasami, myślę, czasami marzę. Nie zapomnij o mnie – ani teraz, ani jutro.

Bo ja jestem.

Aniucha

LIST DO AMORA

Drogi Amorku, bardzo bym chciała dowiedzieć się na czym polega ta prawdziwa miłość i czy w ogóle istnieje. Chciałabym również, abyś mi troszkę pomógł w znalezieniu takiej jedynej, prawdziwej, szczerej miłości. Co prawda mam parę swoich wymagań odnośnie mojej drugiej połówki, ale to zostawmy na później, bo na razie chcę, abyś dał mi jakieś argumenty na istnienie tej miłości. Jeśli mnie przekonasz w tej kwestii to będziemy myśleć dalej. Tylko póki co chciałabym, żebyś nie używał tej swojej magicznej strzały. Po prostu nie idź na skróty.

To tyle na razie. Pozdrawiam serdecznie.

Magda

Fake newsy

PGE_Fundacja_logo_nowe

Tematem jednego ze spotkań z autorkami bloga „eWkratkę” były fake newsy. Po zajęciach dwie uczestniczki napisały  na temat tego zjawiska.

1.

Czy fake newsy są wszędzie?

Może zacznę od tego, czym jest fake news. Tak nazywamy nieprawdziwą informację, której celem jest wprowadzenie odbiorcy w błąd i w ten sposób wywołanie określonych emocji i nastawienia do danej sprawy.

Czy takie informacje są wszędzie?

Uważam, że tak. Pojawiają się, czy to podczas rozmowy znajomych, czy to w środkach masowego przekazu, takich jak TV, radio, gazety.

To zjawisko podzielone jest na trzy rodzaje:

1. Całkowita nieprawda – informacja całkowicie nieprawdziwa, podaje się w niej nieprawdziwe, sprzeczne, z premedytacją sfabrykowane fakty, informacje.

2. Prawda jest sporna – odbiorca zostaje wprowadzony w błąd poprzez nadanie odpowiedniego kontekstu faktom lub przedstawienie ich sposób selektywny.

3. Manipulacja cytatem – umiejętne wykorzystanie wypowiedzi danej osoby w kontekście, wycinanie zdań zmieniające sens wypowiedzi i dzięki temu wspieranie konkretnej tezy.

Czy jest to wam znane? Czy mieliście z tym do czynienia?

A na czym pokrótce polega phishnig? Gdy dostajemy fałszywy email, od kogoś podszywającego się na przykład pod bank i usiłującego wyłudzić nasze dane. To rodzaj oszustwa internetowego, w którym dane są wyłudzane podstępem. Im lepiej przygotowane oszustwo, tym większa szansa, że nieświadomy klient sam przekaże oszustowi dostęp do rachunku bądź karty.

Z kolei czym jest propaganda i gdzie najczęściej na nią natrafiamy?

Propaganda jest celowym działaniem zmierzającym do ukształtowania określonych poglądów i zachowań społecznych. Polega na manipulacji intelektualnej i emocjonalnej. Więc jak myślicie, gdzie ona się ukrywa? Oczywiście, że w reklamie! Przecież to ona jest powszechną, codzienną formą propagandy. Ładny obrazek szczęśliwej rodziny połączony z jakimś produktem ma utworzyć w nas pozytywną emocję i skłonić do kupienia produktu. Wszystkie bzdurne statystyki podawane na końcu reklam sugerują, że ten produkt jest najlepszy.

Do tego, że reklamy pokazują wykrzywioną albo nawet zakłamaną rzeczywistość, już się przyzwyczailiśmy. Do tego, że jesteśmy pod ich wpływem również.

Bądźmy czujni.

Kajzerka

 2.

Fake news – tak naprawdę z takim zwrotem spotkałam się niedawno. Jak wiadomo, jest to fałszywa wiadomość, która ma na celu zasiać niepewność u odbiorcy. Najczęściej z takimi plotkami wyssanymi z palca spotykam się w mediach. Chodzi o politykę, reklamę produktów czy wiadomości z życia tak zwanych celebrytów.

Teraz nie mam dostępu do internetu, ale wyobrażam sobie te zdania wrzucone do sieci, które wywołują zamieszanie… Dla mnie fake news to nic innego, jak ploty, ploty i jeszcze raz ploty, tylko inaczej przenoszone, nie mówione.

Nawet w takim miejscu, jak tutaj, pojawiają się nieprawdziwe wiadomości dotyczące zmian prawnych czy o skracania kar. Jeden człowieczek usłyszał coś niby od koleżanki, drugi od adwokata, trzeci ma nawet wydruk z internetu… I co z tego? Robi się wrzawa, u niektórych pojawia się promyk nadziei, a zawsze wychodzi potem z tego jedna wielka lipa…

Ja staram się kierować logiką i schodzę szybko na ziemię i staram się sprawdzać innych.

Tylko teraz pytanie: czy niektórym ludziom nie są przypadkiem takie fake newsy potrzebne? W mediach, w internecie. Może czują się z tym lepiej, a może szukają czegoś specjalnie pod swoją osobę.

Pozdrawiam, Miśka 30

Nic nie chcę

 

PGE_Fundacja_logo_nowe