„Moda” w więzieniu

Moda w więzieniu – nie jest to moda przez duże M, ale „moda” pisana w cudzysłowie. Uzależniona najczęściej od tego, co otrzymamy od znajomych czy rodziny z zewnątrz – i to ograniczoną ilość. Biorąc pod uwagę fakt (szczególnie na początku naszego pobytu za kratami), że ci, którzy pozostali po tamtej stronie muru są w szoku i często nie wiedzą, jak się tutaj egzystuje. Odzież nie jest trafiona.

Ale jesteśmy kobietami. Bez względu na to, gdzie przebywamy, zawsze chcemy wyglądać dobrze, modnie i świetnie czuć się w danym ubraniu czy makijażu. Więc co możemy zrobić? Oczywiście w miarę możliwości i potrzeb uruchomić igłę, nitkę, mydełko, druty i swoje (bądź koleżanki) zdolności i umiejętności krawiecko-rękodzielnicze, twórczą wyobraźnię i poddać to, co mamy, przeróbkom. Często wystarczą podstawowe przeróbki krawieckie typu: zwęzić, poszerzyć, podłożyć, przesunąć, zmienić guziki.

Największą bolączką tutejszego miejsca jest to, że możemy posiadać tylko trzy „góry” i najczęściej jest to zestaw: bluza lub sweter i dwie bluzki. Problem robi się, gdy trzeba uprać bluzę i schnie ona od półtora do dwóch dni (nie ma pralek i wirówek – ręczne wykręcanie jest mniej skuteczne). Co wówczas? Lipa, jak zrobi się zimno, podobny problem, gdy jest upał i musimy zużyć dwie bluzki, bo najzwyczajniej spociłyśmy się i trudno, aby po umyciu założyć ten sam ciuch. W takich sytuacjach marzy się nie o pełnej szafie, ale po prostu o dodatkowej bluzce czy bluzie.

Ale nie poddajemy się, bo w końcu kobiety zawsze lubiły być na topie. Robimy sobie same bransoletki, splatając je w osobne węzły z kolorowych nici, różnych sznurków i koralików (towar deficytowy). Zresztą ręcznie robiona biżuteria to hit ostatnich sezonów. Na szydełku wykonujemy różnego rodzaju naszyjniki i bransoletki. Uwierzcie mi, niektóre są prawdziwymi dziełami w wersji mini. Niestety, nie mam możliwości załączenia zdjęcia.

Jeśli ktoś tylko posiada materiał – włóczkę – to i sweterek czy tunikę udzierga na drutach lub szydełku. Inspiracje i wiadomości, co w modzie piszczy, czerpiemy z prasy i telewizji. Ja ostatnio zrobiłam na szydełku czarny sweter wzorem siatkowym, a na dole są przyszyte szydełkowe motywy kwiatowe w różnych kolorach i lekko w stylu góralskim – w nawiązaniu do aktualnych trendów kwiatowych i etno. Również zrobiłam na szydełku torebkę dla córki, która ponoć robi furorę wśród jej koleżanek na uczelni.

Czasami drobny detal w postaci np. małego hafciku czy naszytych różnokolorowych guzików na zwykłą czarną tunikę dzianinową (np. na ramionach i wzdłuż dekoltu) zmienia przeciętny ciuch w jedyny i niepowtarzalny.

Tak więc trochę inwencji twórczej i umiejętności, a możemy nawet w tym miejscu stworzyć coś niebanalnego. Do tego trochę makijażu i już mamy poprawione samopoczucie.

Mańka (Magda)

Moda więzienna? Jest, i owszem. Tak jak zwykle to bywa, ludzie również tu kierują się hasłem: „jak Cię widzą, tak Cię piszą”. I niestety Twój status społeczny wzrasta wraz z kosztownym strojem. Niestety, rzadko docenia się człowieka za to, co sobą reprezentuje: kulturę osobistą, życzliwość, szczerość. Natomiast drogi firmowy ubiór przysparza Ci sprzymierzeńców, pochlebców lub pseudoprzyjaciół. Bo w więzieniu jak masz dużo, to coś znaczysz. Dlatego prawie każda z osób chce wyróżnić się czymś kosztownym i firmowym. Rewia mody, pełen „look” – fryzura, makijaż, ubiór są obowiązkowe przy każdym wyjściu z celi, nawet tym kilkuminutowym! Niestety, niektóre wyglądają kiczowato, uważając, że im więcej, tym lepiej. Dodam, że są zobowiązane założyć paskudny mundurek, który przykrywa ich „piękny” strój, ale nadal widać paznokcie, fryzurę i makijaż :). I nie krytykuję tu nikogo, że dba o siebie, że chce pokazać, że wszystkiego, co ludzkie, mu nie odebrano. Raczej chcę zwrócić uwagę na kwestię tych osób, które są biedniejsze, skromniejsze. Przecież one nadal są ludźmi – a często bardziej wartościowymi niż ci, co dużo mają. A jednak przez brak super-ciuchów są spychane na niższy pułap społeczności – nawet więziennej. Niestety, system im nie pomaga, bo nie mając pracy, nie mogą sobie kupić nawet herbaty, więc koło się zamyka. Przykre.

Daga

Moda Kamczatkowska :)

Dla mnie jest tu jedna moda – moda na najlepszy, najładniej skrojony mundurek, czyli ubranie służbowe, w którym musimy poruszać się wychodząc z celi. Jest to bardzo uciążliwe dla mnie, bo nieraz wychodzę tylko na pięć minut do telefonu i muszę przywdziewać swój mundur, inaczej nie wyjdę z celi. Oczywiście zawsze staram się mieć jakieś fajne dodatki do tego ubioru, np. kolorowe buciki, bluzeczka pod spodem też musi być kolorowa, bo nasze „firmówki” są dość smutne i ponure, tak więc kolorowe dodatki są wskazane :).

Magda

Z zamka na półotworek

Ostatnio została mi zmieniona podgrupa, w której odbywam karę i postanowiłam, że opiszę Wam różnice pomiędzy nimi.

 P1, czyli oddział zamknięty zwany zamkiem, to „najgorsza” podgrupa w więzieniu. Jest tu najmniej przywilejów. Na przykład cela pozostaje zamknięta przez całą dobę, są dwa widzenia w miesiącu, kiedy rodzina może nas odwiedzać i nie można wychodzić poza celę w swoich ciuchach.

 P2, czyli oddział półotwarty zwany półotworkiem, to jest grupa trochę „lepsza”, jeśli chodzi o przywileje. Cela jest otwarta od 7.30 do 18.30. Mamy jedno widzenie więcej, czyli trzy w miesiącu. Możemy nosić swoje ciuchy. Mamy lepszy dostęp do telefonu.

Kiedy przenieśli mnie z zamka na półotworek bardzo się cieszyłam. Jednak na początku było mi trochę dziwnie. Gdy wyszłam na korytarz, szybko wracałam do celi, bo na zamku przyzwyczaiłam się do tego, że mogłam chodzić tylko tam, gdzie mi kazano. Do wychowawcy, na łaźnię i takie tam, bez żadnych wędrówek. A teraz mogę iść do znajomych, na tzw. chałupki, sama wychodzę do telefonu, mogę założyć swoje ciuchy. Powiem szczerze, że bez mundurka przez jakiś czas na półotworku czułam się jakbym była na golasa.

Do dobrych rzeczy, jak wiadomo, człowiek szybko się przyzwyczaja i tylko przyjaciół z zamka brak. Ale i na to przyjdzie czas, kiedy wszystko będzie na swoim miejscu.

Monika

Gdzie zniknęła mama

1-mama

Powiedziała, że przyjdzie.

Uspokajam się, choć z marnym skutkiem. Kolejna kawa, którą piję, wcale nie pomaga. Wręcz przeciwnie, tak mi się trzęsą ręce, że chyba nie pomaluję tego oka tuszem. Wiem, że przed świętami każdy chce spotkać się z bliskimi, więc pewnie jest dużo ludzi. Myślę, co tu jeszcze zrobić, aby zająć sobie czymś czas. Już chyba wszystko mam gotowe.

Najważniejsza jest gwiazdka zrobiona na szydełku dla mojej córeczki. Cieszę się, kiedy na nią patrzę, bo oczami wyobraźni widzę, jak mała wiesza ją na choince. To drobiazg, ale marzę o tym, aby choć troszkę poczuła, jak bardzo ją kocham, jak bardzo pragnę być blisko niej.

W grudniu mijają 2 miesiące, jak siedzę w więzieniu i niestety nie możemy z mamą ustalić odpowiedniej wersji dla dziesięcioletniego dziecka – gdzie zniknęła mama?

Tyle czasu, a wersji jeszcze więcej – szpital, praca za granicą itp. Wszystko bez sensu, bo serce boli kiedy musisz kłamać. Z tego myślenia wyrywa mnie dzwonek domofonu. Cieszę się, to już w końcu przyszedł po mnie. Łapię w locie mundurek i lecę. Oddziałowa krzyczy za mną – no tak przecież procedury. Ja już o tym nie myślę, chcę jak najszybciej zobaczyć się z moją mamą. Krótki spacerek przez “dziedziniec” – ale brzydka pogoda, deszcz, wiatr. Jestem jej jeszcze bardziej wdzięczna za to, że mogę się z nią spotkać, przecież wcale nie musiała. Tak ją uściskam, wycałuję. Po drodze trenuję najładniejszy uśmiech, bo przecież nie mogę pokazać, jak bardzo zżarły mnie nerwy od czekania.

Wchodzę na salę widzeń i staję jak wryta, aż cofnęłam się o krok. Nie wiem jak wyglądała moja mina, ale ładny uśmiech to na pewno nie był. Poczułam strach i niedowierzanie. Ale tylko na chwilę. Ogromny głaz zaczął zsuwać się z mojego serca, kiedy w ramiona wpadła mi moja córeczka a za nią chłopak i mama uśmiechnięta od ucha do ucha. Co za niespodzianka! Jestem taka szczęśliwa. To najpiękniejszy prezent świąteczny, jaki kiedykolwiek w życiu otrzymałam – Rodzina!

Łucja powiedziała, że wie wszystko o mojej chorobie przez którą trafiłam do więzienia. Ta choroba to uzależnienie od narkotyków. Przez godzinę nie da się przegadać wszystkich tematów i pytań zadanych przez dziecko. Ta godzina mija tak szybko, jak by była tylko chwilą, mrugnięciem oka. Ale stała się dobrym początkiem!

Wracając do “domu” nie omijałam nawet kałuż, nie czułam wiatru na twarzy ani deszczu. Jestem tu, ale moja dusza ciągle jest tam.

W nocy długo nie mogłem zasnąć. Wracając myślami do mijającego dnia i analizując każde słowo, które zostało wypowiedziane podczas spotkania. Czuję ogromną ulgę, ale wiem też, że przede mną ogrom pracy. Moje dziecko wie o wszystkim, ale nie chcę, aby moja choroba i moje błędy zabrały beztroskę dzieciństwa, choć i tak jest już obarczona problemami, których inne dzieci nie doświadczają.

Ag.U

Femme fatale, czyli moda w AŚ Grochów – Styl czy zwykły kicz? – oceńcie sami!

4-DSC_0589

Dzwoni domofon na celi, odbieram i dowiaduję się, że wychodzę na zajęcia. Szybciutko nakładam „mundurek” codzienny – ubranie robocze w kolorze sraczkowatym lub niebieskim albo zielonym :) . Zerkam w lustro: o nie, fatalnie, trzeba to zmienić! Zombi poszły dawno spać, a ja patrzę na jego odbicie… Otwieram moją czarodziejską kuwetkę i wertuję masę ciuchów, składającą się z dwóch dołów i aż trzech gór… Cudnie, ale wybór, hmmm…

1-DSC_0554

Może ten fioletowy topik i rajtuzy tegoż koloru do zestawu? Będzie pięknie i kolorowo, ooo i pasuje do make –upu :) . Zaraz pewnie, gdy wyskoczę na prostą, usłyszę: „patrz, klown czy malowanka idzie”?, ale wisi mi to pionowo w dół i dynda jak wahadło, i olewam nędzne tekściki. Dobrze wiem, że to zazdrość i ludzka głupota. Czego tu mi zazdrościć? Ludzkiego bezsensu? Jestem w takiej samej sytuacji jak one przecież. Wystarczy odrobinkę chęci i pomysłowości, by poczuć się lepiej i ubarwić swój więzienny szary świat. By dopełnić całości swego wizerunku, na rękę wkładam bransoletkę i pierścionek własnej roboty :) . Jest pięknie, podobam się sobie… Fryzurka OK., oko też – więc można wyjść do ludzi. Zawsze trzeba o siebie dbać, nieważne, gdzie się znajdujesz i jak czujesz, to poprawia samopoczucie i nastrój, chce się działać i coś dobrego ze sobą robić – nawet w więzieniu.

5-DSC_1023Ela