Siostry

PGE_Fundacja_logo_nowe

Dla dziewczyn z Grochowa

Ostatnio miałyśmy projekcję filmu pod tytułem „Siostry”. Film ten wyreżyserował Leszek Wejcman, człowiek, który prowadziła z nami zajęcia przez prawie dwa lata. Przychodził do nas poświęcając swój czas. Uczył nas pisać teksty, robić wywiady. Wtedy nazywało to się zajęciami dziennikarskimi. Po czym nakręcił film „Siostry”.

Widzę w tym filmie, że Leszek bardzo uważnie słuchał naszych problemów, z czym się borykamy i tu w więzieniu, ale i przede wszystkim po odbyciu wyroku.

Film ten bardzo dobrze odzwierciedla to, jak wygląda nasze życie po wyjściu z więzienia.

Pokazuje, z czym mamy problemy, jak niekiedy chcemy żyć normalnie, ale problemy się nawarstwiają i dlatego niektóre z nas się poddają i wracają tu, czyli do więzienia.

Bardzo chcę podziękować Leszkowi za ten film. Czuję w nim cząstkę siebie. Najbardziej mi się spodobało to, że Leszek zadedykował ten film włąsnie nam, dziewczynom z Grochowa.

Polecam bardzo Czytelnikom bloga obejrzenie tego filmu. Możecie między innymi zobaczyć, jak my tu mieszkamy, bo początek filmu jest nakręcony tu, na Grochowie.

Pozdrawiam Czytelników,

 Magda

„Siostry”

W dniu 14.09 uczestniczyłyśmy w projekcji filmu wyreżyserowanego przez Leszka Wejcmana pt. „Siostry”

Początek – znajomy krajobraz, więzienna infrastruktura. Młoda dziewczyna wywołana z celi więzienne wraca do domu. Wraca do siostry i wraz z nią zamieszkuje. Stara się „powrócić do społeczeństwa”. Podejmuje kontakt z ustanowionym przez sąd kuratorem, starszą panią, która niekoniecznie wierzy w przemianę swojej podopiecznej…

Pierwsze zderzenie z realiami życia na wolności następuje podczas szukania pomocy – praca jest, owszem, ale dla osób niekaranych.

Czy nasza bohaterka w konsekwencji wyjdzie na prostą?

Film spokojny i konkretny w odbiorze. Bez zbędnych upiększeń, pozbawiony patosu, nie rezonuj nadętymi emocjami. Prosta historia o życiu, o wyklejonym życiu i próbie powrotu na właściwe tory.

 W związku z projekcją filmu zaszczyciła nas swoją obecnością aktorka Maria Niklińska.

 Bardzo dziękujemy za odwiedziny, za poświęcony i bardzo mile spędzony czas.

Dziękujemy i zapraszamy ponownie.

 - aniucha

 

Nic nie chcę

 

PGE_Fundacja_logo_nowe

Szkoły żal


PGE_Fundacja_logo_nowe

 

Szkoła kiedyś dla mnie była obowiązkiem, z którego przez wiele lat się wywiązywałam. Prawdę mówiąc nie musiałam się bardzo starać, gdyż nauka nigdy nie sprawiała mi problemu. Jednak nigdy też nie byłam kujonem, który za wszelką cenę chciał mieć najlepsze oceny. Byłam raczej średnią uczennicą, mającą dobre oceny. Moja edukacja trwała do 21 roku życia. Po zakończeniu liceum dostałam się na studia wyższe w jednej z naszych państwowych uczelni. I co z tego wyszło?

Oczywiście wielka klapa. Przez jedne wakacje zniszczyłam wszystko, do czego doszłam. A właściwie przy pomocy swojego chłopaka. On pokazał mi, a potem wciągnął w niekończące się życie na krawędzi, którego skutki odczuwam do dziś.

Pewnie pomyśleliście – głupia. I zgadzam się z tym całkowicie. Byłam głupia, bo nie przewidziałam, co będzie dalej. Teraz tego żałuję, bo siedzę w więzieniu, bo moje poczucie wartości znacznie się obniżyło, bo czuję ciągły deficyt z powodu nieskończonych studiów.

Dlatego zastanówcie się kilka razy, zanim podejmiecie pochopne decyzje, których skutki odczuwać będziecie długo.

Teraz chciałabym skończyć studia, ale w tym miejscu nie mam na to szans. Czas spędzany tu mogłabym dobrze wykorzystać. Ale nam, osobom skazanym, nie dane jest uczęszczać na wyższe uczelnie zza więziennych krat. Rysa na życiorysie na zawsze pozostanie. Dlatego niech me błędy będą dla Was przestrogą. Zastanówcie się zanim coś głupiego zrobicie i uczcie się dopóki możecie.

Tego Wam życzę.

Debe

 

Witaj, Szkoło!

PGE_Fundacja_logo_nowe

Znowu zaczął się nowy rok szkolny, dla niektórych pewnie jest to ciężki okres. Chociaż ja bym duża dała, żeby móc się dalej uczyć.

Mogłoby się wydawać z perspektywy tego miejsca, w którym się znajduję, że szkoła nie była moją mocną stroną, skoro wylądowałam w więzieniu.

A było wręcz przeciwnie. Nauka w szkole nie sprawiała mi problemu. Bardzo lubiłam się uczyć. Chłonęłam wiedzę, jak gąbka. Lecz niestety sprawiałam problemy wychowawcze. Ale z nauką nigdy nie miałam problemów i to mnie ratowało, gdy chodziłam do szkoły. Pomimo, że byłam niepokornym dzieckiem i nauczyciele z chęcią widzieliby mnie w następnym roku w tej samej klasie, to nie mogli mnie oblać, ponieważ bardzo dobrze się uczyłam. Przestałam mieć miano wzorowej uczennicy jedynie, ze względu na zachowanie.

Myślę, że niektórzy czytelnicy mogą sobie pomyśleć, że w więzieniu siedzą mało wykształcone osoby. A to nieprawda. Sama wysoko nie zaszłam, bo ukończyłam tylko szkołę średnią, a moim marzeniem były studia. Teraz zapewne niektórzy się uśmieją z tego, co chciałam studiować… A mianowicie resocjalizację. Hm, „studiuję”, a praktyki mam na sobie samej.

Jest tu dużo osób, które albo ukończyły studia, albo przerwały w trakcie, bo życie ułożyło się inaczej. Siedzę z koleżanką w celi, która studiowała pedagogikę. Moją przyjaciółką jest dziewczyna, która uczyła się na ekonomistkę. Mogłabym wymieniać i wymieniać, ile tu siedzi wykształconych dziewczyn, które życie poprowadziło niestety w inną stronę. A tak dobrze zaczynały.

Oczywiście, zdarzają się też osoby takie, które nie mają podstawowej wiedzy. Ja sama staram się tu uczyć, żeby jakoś wykorzystać ten zmarnowany czas. Uczę się do egzaminów na prawo jazdy oraz języka obcego.

Chciałabym, aby w zakładach karnych była możliwość dalszego kształcenia. Niestety, na obecną chwilę są to dostępne w nielicznych jednostkach. A i tam niekiedy z powodu czynności procesowych lub innych przeszkód dalsza nauka jest nieosiągalna.

Magda

 

O mnie

PGE_Fundacja_logo_nowe

Jestem osobą bardzo naiwną. Wierzę w to, że ludzie są dobrzy i to mnie zawsze gubi. Staję się ofiarą i jestem oszukiwana. Taka naiwność jest trudnością w zdrowych relacjach. Chciałabym być bardziej stanowcza i umieć powiedzieć komuś nie. Nie oceniam ludzi po wyglądzie i po zasobności portfela, lecz po tym, co sobą reprezentują i jaki jest ich stosunek do innych ludzi. Chciałabym znaleźć kogoś, na kogo zawsze mogę liczyć, a nie być z takim, którzy są ze mną, tylko wtedy, kiedy jest dobrze. Cenię bardzo lojalność i szczerość, bo to są cechy, które zawsze poprawiają wzajemne relacje.

Ela

Plany na przyszłość

Trudno w takim miejscu robić plany na przyszłość.

Najważniejsze to opuścić to miejsce odpoczynku.

Jedyną myślą są moje dzieci. No i wnuk lub wnuczka, która jest w drodze.

Pierwsze, co zrobię, jak wyjdę, to pójdę na spacer. Potem posprzątam mieszkanie.

A co później, to okaże się na zewnątrz, za murem.

Pewnie jak każda tutaj, chciałabym iść do pracy, każdą minutę poświęcić dzieciom.

Żyć inaczej niż dotychczas.

Agnieszka

Choroba więzienna czy wielka tęsknota?

 

Może jedno i drugie. Przez tęsknotę zaczynamy wierzyć w rzeczy, które dają nam cień nadziei, choć podświadomie wiemy, że szanse są równie małe. Teraz jest już lipiec i szanse na nowe zapisy w Kodeksie karnym.

Między skazanymi ożywione rozmowy na temat dozoru elektronicznego, który do tej pory dotyczył skazanych na kary do roku. Po nowelizacji ma zwiększyć się skala do półtora roku lub dwóch lat. Krążą dwie wersje.

Doszły też do mnie nowinki na temat amnestii, która ma być ogłoszona 2018 roku. Szczerze mówiąc, o tej amnestii słyszałam już w 2016 roku latem gdy miały nastąpić zmiany w Konstytucji. Tak naprawdę, nie wiem, czym jest dokładnie spowodowana ta ślepa nadzieja. Mnie to nie dotyczy. Pogodziłam się z karą za moje niepoprawne postępowanie. Wszystko, co mogłam, zrobiłam, by wyrok się zmniejszył. Teraz mogę liczyć jedynie na warunkowe zwolnienie za dobre sprawowanie.

Wyrok za kradzieże i włamania z siedmiu lat zmniejszył się do pięciu lat i sześciu miesięcy, a 2,5 roku mam za sobą. I zbliżam się do połowy. Dużo zrozumiałam przez ten czas i wiem, że więcej mnie tu już nie będzie.

Kajzerka

Moje dziecko

Jest zima, Zuzanna ma 13 lat (imię zmienione), przebywa w ośrodku wychowawczym. Okazuje się, że w grudniu, na jednej z ucieczek, zaszła w ciążę. Teraz, gdy to odkryła, nie ma pojęcia, co robić, bo nikt oprócz niej i jej chłopaka nie wie o ciąży. Rodzice Zuzanny chyba coś podejrzewają, ale chyba nie chcą tego dopuścić do świadomości. A Zuzanna dalej jest w ośrodku, dalej boi się cokolwiek komukolwiek powiedzieć, dalej nie wie, co robić – a brzuch rośnie. Naiwnie myśli, że może problem sam się jakoś rozwiąże, nie bardzo zdaje sobie sprawę, co to znaczy ciąża.

W końcu dowiadują się o wszystkim wychowawcy, a za ich sprawą jej rodzice. Matka mdleje po telefonie z ośrodka, ojciec nie dowierza, Zuzanna podejmuje decyzję: nie pojedzie na żadną przepustkę do domu, bo boi się ich reakcji na żywo. A jednak przyjeżdża po nią ojciec, namawia, żeby wzięła przepustkę i pojechała z nim. Przez całą drogę ojciec pomija temat, już na miejscu matka stwierdza: „dziecko, co ty zrobiłaś? Teraz skończy się zabawa lalkami, będziesz miała prawdziwą”.

Zuzia zauważa, że rodzice przyjęli wiadomość bardzo spokojnie, tylko matka notorycznie płacze. A ona sama nosi w brzuchu dziecko i wciąż nie wie, co ma zrobić. Na szczęście nie zawala szkoły, z nauką nigdy nie miała problemu. Udaje jej się skończyć rok szkolny, zdaje do następnej klasy. Dyrektor placówki, w której przebywa Zuzia, pozwala jej matce zabrać ją wcześniej na przepustkę wakacyjną ze względu na ciążę i dobre wyniki w nauce.

W domu ojciec nadal udaje, że nic się nie stało, matka z kolei strasznie to przeżywa. Żadne z nich nigdy nie powiedziało, żeby Zuzia oddała dziecko lub usunęła, oczywistą sprawą jest, że będą wychowywać wnuka.

Dziecko rodzi się we wrześniu. Matka Zuzi bardzo jej w zajmowaniu się nim pomaga, radzi, pokazuje. W październiku Zuzia wraca do szkoły, z tą różnicą, że już nie przebywa tam 24 godziny na dobę, tylko dostaje status „dochodzącej”. Trwa to cały semestr. Tylko jeden, bo w międzyczasie rodzice Zuzi popadają w alkoholizm. Zawsze lubili sobie wypić przy okazji, ale teraz zaczęli pić codziennie duże ilości. Zuzia zostaje więc właściwie sama, bo jej chłopak i ojciec jej syna idzie do więzienia.

Ma 14 lat i jakoś próbuje to wszystko ogarnąć, ale nie daje rady, rzuca szkołę, żeby zająć się malutkim synkiem. Przez kolejny rok w domu jest coraz gorzej, Zuzia nie wytrzymuje, zgłasza zaistniałą sytuację paniom z rodzin zastępczych. A te zabierają jej synka do domu małego dziecka, obiecują, że załatwią tam miejsce i dla niej. Zuzia strasznie to przeżywa, do tej pory byli nierozłączni. Całymi dniami siedzi w domu dziecka, aby tylko jej synek nie płakał. Po trzech tygodniach udaje się załatwić jej miejsce w tej samej placówce, zostawia więc pijących rodziców i chłopaka, który właśnie wyszedł z więzienia i wprowadza się do domu dziecka. Ma własny pokój, mieszka w nim razem z synkiem, wraca też do szkoły. Jest szczęśliwa, że wreszcie są razem.

Nieznajoma

Post-prawda

Michał poprowadził u nas zajęcia na temat post-prawdy. Wyjaśniał, co to jest i skąd się wzięła post-prawda. Zastanawiałyśmy się czy i jak można poznać prawdę i które źródła wiedzy są bardziej wiarygodne, a które mniej.

Prawda to moje indywidualne, wyrobione zdanie na dany temat. Nim ono powstanie muszę z różnych źródeł zasięgnąć opinii, przeanalizować informacje, przepuścić przez swój filtr w mózgu. Potem podejmuję decyzję, co jest dla mnie istotne, co jest dla mnie prawdą. Nigdy nie kieruję się jedną opinią, bo kłamstwa i zmanipulowane informacje są na porządku dziennym. Dlatego warto czytać, dokształcać się, zasięgać opinii, zbierać nowe informacje, żeby nie mijać się z prawdą i nie puszczać bredni w obieg.

Daga

 ♦

Prawda – czym jest? Częstokroć jest to odczucie subiektywne, bo coś, co dla mnie jest prawdą, czymś niepodważalnym, dla drugiej osoby może stanowić podstawę głębokich rozważań. Dopiero na ich podstawie może zdecydować czy to, co ja twierdzę jest słuszne. Na przykład wyznaję zasadę (naukę wyniesioną z domu), że człowiek w każdej sytuacji musi pozostać człowiekiem i zawsze powinien znaleźć sobie cel, do którego będzie dążył. Spotykam jednak ludzi, którzy twierdzą, że w niektórych sytuacjach wszelkie odruchy człowieczeństwa są wręcz niepożądane. Według nich życie jest ważne tylko tu i teraz i żadne dalsze plany i wyznaczanie sobie celów jest bez sensu.

Magda C. (Mańka)

 Czym jest dla mnie prawda…Prawdą jest dla mnie coś empirycznego. Czyli coś, co jest oparte na doświadczeniu. Coś, co jest namacalne. Coś, co jest oparte na faktach. Czyli coś faktycznego opartego na zdarzeniu.

Julka

 ♦

Czym jest prawda? To temat dla mnie bardzo szeroki. Prawda jest czymś, co można udowodnić, że istnieje. Coś, co można przedstawić innej osobie i udowodnić, że to jest. Czymś, czego nie można podważyć innym argumentem. Jest to faktem, jest zgodne z zasadami.

Basia

Czym jest dla mnie prawda nietrudno powiedzieć. Prawda jest dla mnie czymś widocznym, namacalnym, łatwym do sprawdzenia. Przeważnie staram się dowieść prawdy. Szukam w różnych źródłach, sprawdzam i dociekam. Prawda jest bardzo ważna w moim życiu. Nie lubię ludzi, którzy kłamią. Sama tego nie robię, no chyba, że muszę. Na przykład przed sądem czy policją.

Magda

Prawda? Dla każdego, z reguły, prawdą jest coś indywidualnego, innego. Często zależy od tego, co chcemy osiągnąć. Czasem prawda nie jest wygodna i rodzi się konflikt interesów. Wolę gorzką prawdę od słodkiego kłamstwa. Czuję się pewniej.

U.A.

Wiosna. Od razu uśmiech pojawia się na mojej buźce. Nawet w takim miejscu jak to.

 

Jest to pora roku, dzięki której razem z naturą budzę się do życia. Uwielbiam moment, kiedy zaczyna wszystko kwitnąć, a w szczególności wiśnie i jabłonie. Ten moment rozkwitu wszystkich drzew, krzewów i kwiatów wynagradza mi początek wiosny, którego nie lubię. Początek wiosny zawsze objawia się topnieniem śniegu, co powoduje pluchę, której naprawdę nie lubię. Na szczęście nie trwa to zbyt długo, bo z powodu ocieplenia klimatu pora roku określana wiosną bardzo szybko przeradza się w lato.

Wiosno, bardzo się cieszę, że nadeszłaś. To mój ulubiony okres w roku. Dzięki Tobie czuję się chwilę młodsza, a to uczucie bezcenne. Wszystko jest wtedy takie młodziutkie i pierwsze. Tylko na wiosnę drzewa stają się zielone w taki wyjątkowy sposób. Wszystko się cieszy i zaczyna oddychać: zwierzęta, rośliny i my, ludzie, również. Nawet woda w rzekach i jeziorach ma wiosenny kolor. A może zaczyna szybciej płynąć? :) Możliwe, bo moja krew w żyłach na pewno szybciej płynie, gdy nadchodzi wiosna.

Wiosna, wiosna, ach, to Ty :) – obłędna ilość zapachów, feeria barw, wszystko budzi się do życia. Wiosna kojarzy mi się z nowościami i dobrymi zmianami w życiu.

Wiosna – to czas, kiedy wszystko budzi się z zimowego snu, powraca dobra aura do życia, jak i wszystko wokół robi się żywsze, bardziej kolorowe, powracają dłuższe i cieplejsze dni.

Wiosna – szczególny czas dla mojego noska: zapach palonych traw, wszystko budzi się do życia. Lubię przebywać na wsi w takim okresie, tam widać gołym okiem, jak rośnie trawa, szum drzew w lesie pobudza zmysły, ptaki radośnie baraszkują w powietrzu, i śpiewają na pewno, jak radosny nadchodzi czas. Hm.. Gdyby umiały mówić, pewnie by radziły, by nie siedzieć bezczynnie w domu.

Jeśli nie mam na zewnątrz żadnych zajęć, idę w lasy na chociażby półgodzinny spacer, aby nacieszyć się tym, czym obdarowała nas natura. Między krzewami jagodowymi pracowite mrówki wydeptały swój szlak, idą dzielnie jedna za drugą, niczym w wojsku żołnierze, niosąc patyczki do swego gniazda. Podnoszę głowę, a tam het, gdzieś wysoko, jakiś niesforny ptaszek buduje gniazdo. Nie wiem jaki, za daleko jest, ale uwija się jak ja w kuchni, kiedy muszę mieć obiad na czas. Domyślam się, że niebawem rodzinka się powiększy i przybędzie o trzy ptaszyny, będzie więc miał pełne piórka roboty, aby je wykarmić.

Fajny okres to kwiecień i maj, nie warto siedzieć wtedy w domu, więc korzystajcie z okazji.

Pozdrawiamy Was,

Magda, Ruda, Bella, Mycha, Dada.