Metafizyka więzienna

PGE_Fundacja_logo_nowe 

Dziękujemy wszystkim, którzy odwiedzają naszą „eWKratkę”. To dla nas forma komunikacji, dzięki której możemy wymieniać poglądy, poszerzać horyzonty, próbować się zrozumieć.

Cóż, pobyt w więzieniu, to nie powód do chwały i sławy, niemniej jednak, jest to życiowe doświadczenie, które w konsekwencji może, choć nie musi, uczynić nas mądrzejszymi.

Wiele odwiedzających nas osób, tu na blogu, a także w rzeczywistości podczas widzeń, jest ciekawych jak wygląda więzienne życie. Jak to tak naprawdę jest.

Życie codzienne reguluje porządek wewnętrzny: pobudka, widzenia, spacery etc. Część z nas pracuje, bierze udział w zajęciach kulturalno-oświatowych. Bywa smutno, strasznie przykro, ale i wesoło, sympatycznie, śmiesznie. Samo życie.

To, co nas łączy, oprócz wspólnego adresu, to bardzo podobne postrzeganie czasu. Czas, pojęcie względne – tutaj szaleje. Zauważyłyśmy, wyjątkowo zgodnie, że jeden dzień trwa dłużej niż tydzień. Godziny wloką się niemiłosiernie, gdy jednocześnie tydzień, miesiąc pędzą szaleńczo. Szkoda, że nie do tyłu, że nie da się cofnąć czasu i naprawić przeszłości, czy choćby tylko „wykrzyczanych cofnąć słów” [1]…

Cóż, taki urok czasu, jego i nasza metafizyka.

Do zobaczenia. Pozdrawiam wszystkich gości i ludzi dobrej woli.

-aniucha

[1] Perfect „Niepokonani”

REGULAMIN – W ODPOWIEDZI NA MICHAŁ Z URSUSA, 17.07.2016 o 23:38

1-DSC_0239

Pytasz o codzienne życie w celi?! Opiszę Ci jeden dzień u mnie na celi. Podejrzewam, że na każdej celi (prócz rana – 7:00 i wieczora – 19:00) jest inaczej.

6:15 – Pobudka. Nas budzi telewizor (sam się włącza). Pani T od razu idzie na ranne posiedzenie do kąta (to WC – ma drzwi), jak otwieram oczy to już Pani I myje zęby, Pani E robi fajki i kawę, Pani M nadal śpi i zrywa się dopiero, jak otwiera się cela.

7:00 – Apel. Przy nim jest oddziałowa, która była na noc (kończy pracę). Oddziałowy, który sprawdza, czy stan osadzonych się zgadza, czasami to robi dowódca lub oddziałowa oraz oddziałowa, która przyszła na zmianę dzienną. Wchodzi, stuka młotkiem drewnianym, sprawdzając, czy nie są nadcięte kraty. ‘’Dzień dobry, dzień dobry’’ i powrót do łóżek.

7:30 – 8:00 – Podjeżdżają dziewczyny, które są korytarzowymi i podają nam porcję (śniadanie) przy tym mówiąc :
- „Ile chleba ?”
– „2”
– „Dzięki”.
– „Smacznego”.
- „Na spacer?”
- „Tak”.
- „Zaczyna się o 8:00, bądźcie gotowe”.

Cela się zamyka. Siadamy, dopijamy kawę, myjemy się.

8:00 – Spacer. Przez godzinę ktoś siedzi, ktoś chodzi dookoła siebie.

9:00 – Powrót ze spaceru, stoimy pod klapą (i tak jak przy każdym wyjściu z celi i powrocie do niej), bierzemy ręce na ścianę i szeroko nogi, najpierw sprawdzają tzw. pikaczem, a później rękoma od góry do dołu. Wchodzimy do celi i kto nie zdążył przed spacerem, myje się po nim.

9:00 do 13:00 – Czas wolny, różnie bywa, najczęściej czytamy książki przy muzyce, ktoś śpi, inny rysuje bądź pisze listy i w tym czasie idziemy również do telefonu (10 min).

13:00 – 14:00 – Obiad. Czasami oddziałowa rozdaje nam listy, otwieramy je przy niej by miała pewność, że nie ma w nich nielegalnych rzeczy, np. pieniądze, narkotyki, nagie zdjęcia.

14:00 – 15:00 – Odpoczynek po obiedzie.

15:00 -17:00 – Pranie. Nalewamy do misek wody (15l), wsypujemy proszek lub skrobiemy mydło, jeżeli proszku zabraknie i ręcznie jak za dawnych czasów, tylko tutaj brakuje tarki :) . Płukanie, wykręcanie i wieszanie. Mokre rzeczy najczęściej wieszamy na sznurku zamontowanym na kracie okna bądź pomiędzy łóżkami. Jak jest ciepło do rana wyschnie. W zimę jest gorzej bo jeden kaloryfer i trzeba się dzielić, ale kłótni o to nie ma.

17:05 – Kolacja.

18:00 – Włączamy ESKA.TV i zaczyna się Gorąca 20.

18:30 – Myjemy się, nalewamy wodę do misek i do kąta. Nie jest źle, jeżeli ktoś nie widzi problemu, tak jak ja. Najpierw myje się cały, później nabierając wodę do butelki oblewa się od góry nie patrząc na to, że woda wylatuje pod cele. Wtedy mówią do mnie – Shauer, wypływasz pod celę! (hahah). Po prysznicu ręcznym kolejne pranie, tym razem bielizny.

19:00 – Apel. Ten sam scenariusz co przy porannym apelu, tylko przy tym „Dobranoc”.

19:05 – Oglądamy nadal Gorącą 20 w oczekiwaniu na jakiś fajny kawałek. Jeżeli taki leci, zaczynam gwizdać do Izuś, by słuchała razem ze mną.

20:00 – Szukamy jakiegoś filmu, chyba że jest jakiś, który widziałyśmy w reklamie, to go oglądamy.

22:00 – Gaśnie światło i zaczyna się cisza nocna, włączam muzykę, palę ostatniego papierosa, robimy herbatkę na rano, zakrywam telewizor ręcznikiem. Wszyscy kładziemy się do „łóżka” i każda odpływa w swoją krainę marzeń.

23:00 – Robi się cisza: słychać pociągi, samochody, ujadanie psów i zasypiam.

Tak wygląda dzień u mnie w celi.
A co do pytania o wygodnym „łóżku”: są trzy duże materace. Jeżeli chodzi o mnie, lubię spać na twardym, więc mi to nie przeszkadza, ale większość osadzonych narzeka. Czasem materac nie jest dopasowany do metalowej konstrukcji „łóżka” i robią się szpary.

Mam nadzieję, że choć troszeczkę dowiedziałeś się co i jak na celi. Przy tym musisz też niestety użyć wyobraźni. Dziękujemy za wpis i kilka słów. Jeżeli interesuje Cię życie w kryminale, pozwolę sobie na to, by zachęcić Cię do posłuchania kilku piosenek, jeżeli nie zniechęci Cię to, że są w niej wulgaryzmy. Proponuję: Chada – Od apelu do apelu, Kali – Tu gdzie żyjemy i moją piosenkę, którą znajdziesz na youtube.pl z koncertu wraz z moimi przyjaciółkami : Audiostacja Falenica- Deszcz. Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam serdecznie.

-Batory-