RER – przygotowanie do życia na wolności

 1-transferhub_logo_druk

FE_Wiedza_Edukacja_Rozwoj_rgb

 

 

PGE_Fundacja_logo_nowe

W Areszcie Śledczym Warszawa Grochów fundacja „Dom Kultury” realizuje prog

ram Rozgwiazda Edukacji i Rozwoju. Ma on na celu przygotowanie kobiet odbywających karę więzienia do życia na wolności. To opinie uczestniczek po jednych z pierwszych zajęć.

Zajęcia, na które uczęszczam są bardzo rozwojowe. Bardzo mi się podobały spotk

ania z terapeutką, podczas których zrzuciłam z siebie ciężar, który mi leżał na sercu i na duszy. Mam nadzieję, że dalsze zajęcia będą równie fajne i ciekawe. Myślę, że przydadzą nam się po opuszczeniu więzienia w zrozumieniu siebie i znalezieniu pracy. Już zaczęłam się bardziej otwierać na świat.

Mała

 Zajęcia pomogły mi w odnalezieniu siebie. Umacnia się we mnie poczucie własnej wartości, wiara w moją siłę w pokonywaniu przeciwności.

Paulina

 Nigdy nie miałam okazji skorzystać z takich zajęć. Poznałam wielu ciekawych lu

dzi, którzy nas otwierają i prowadzą ciekawe warsztaty. Dzięki nim poznałam lepiej siebie.

B.P.

 Bardzo spodobały mi się zajęcia projektu RER i oczywiście chciałabym coś osiągnąć po wyjściu na wolność.

Sylwia

 Zajęcia konkretne, bez zbędnego patetyzmu. Ludzkie, dość proste w odbiorze. Dobry pomysł, znakomita forma, dużo intrygującej treści. Słuszne zamierzenie, skuteczna realizacja.

-aniucha

 

 

Warsztaty dają nam przede wszystkim nadzieję, że nie jesteśmy ludźmi, przed kt

 

órymi nie ma już żadnych perspektyw. Panuje tu atmosfera bliskości no i chętnie bierzemy udział w zajęciach. Warsztaty z psycholożką pomogły nam na nowo spojrzeć na siebie same i na innych. Dla mnie był to gwiazdkowy prezent.

Ituś

 

 

 

Uczę się poznawania siebie i swoich problemów, a przede wszystkim radzenia so

 

 

bie z nimi. Dla mnie istotny jest rozwój a tu mam możliwość, aby ktoś mnie pokierował. Od programu oczekuję tego, że po opuszczeniu zakładu znajdę

 

pracę, w której się spełnię. W której będę mogła być sobą i która pomoże mi w powrocie do społeczeństwa. Bardzo wierzę w ten projekt.

Paulina

 

 

Uczestnictwo w tym projekcie sprawia, że odczuwam szansę na zmianę mojego życia. Są ludzie, którym nie są obojętne nasze problemy i którzy chcą pomóc i nauczyć nas jak z nimi sobie radzić, co można zmienić i w jaki sposób. Takiego wsparcia potrzebowałam.

Madzia

 

Projekt jest dla mnie na pewno nowym doświadczeniem życiowym, tym bardziej w takim miejscu. Spotykam tu ludzi, którzy widzę, że chcą mi pomóc, pokazać inne lepsze życie, pokierować moimi decyzjami, których nieraz w życiu mi zabrakło. Jestem zadowolona z rozmów, czuję się lepiej po zajęciach. Chciałabym nauczyć się jak radzić sobie po opuszczeniu tego miejsca z pracą, podejmowaniem d

 

ecyzji i być bardziej asertywną.

Mamka

Zajęcia pozwalają mi na chwilę zapomnieć, w jakiej znajduję się rzeczywistości. Mam nadzieję, że wyniosę z nich jakiś głębszy pomysł na dobre życie. A przede wszystkim marze, żeby mieć siłę do realizacji planów, które mam w zanadrzu.

Janet

Jak to się stało, że tu trafiłam

1-DSC_0987

Kiedyś spróbowałam, co to są narkotyki. I od kiedy ich spróbowałam, ciężko było z nimi skończyć. Byłam bardzo młodziutka, wszyscy wokoło brali, więc ja też chciałam. Towarzystwo, zabawa, bezsenne noce. Bardzo mi się to wtedy podobało. W końcu doszło do tego, że spróbowałam smaku heroiny. Coś nowego – dobre samopoczucie. Na początku chciałam, później musiałam. Skądś trzeba było brać na to pieniądze. Tak zaczęły się kradzieże sklepowe. Myślałam: przecież okradając sklepy nikomu krzywdy nie wyrządzam. Ale tak naprawdę wyrządzałam krzywdę sobie i swoim bliskim. Mama wielokrotnie chciała mi pomóc. Ma dwie córki narkomanki i wiem, że wyrządziłyśmy jej ogromną krzywdę. Ból, kiedy widziała, jak obie chodzimy naćpane i kiedy odwiedzała nas w więzieniu. Moja siostra wyszła z wokandy i poszła do ośrodka. Ja opuściłam zakład karny i chwila moment – znowu ćpałam. Kiedy siostra skończyła ośrodek, przyjechała po mnie i mnie tam zawiozła. Jestem jej za to bardzo wdzięczna, mimo że nie udało mi się. Byłam tam rok i bardzo dużo nauczyłam się o życiu, o sobie. Bardzo dobrze wspominam ten czas. Nie było tam łatwo, ale każdy trud, jaki mnie tam spotkał, był dla mojego dobra. Wszystkie wylane łzy miały umocnić mnie, miałam stać się silniejsza. I właśnie tak się czułam, kiedy wróciłam do domu. Poszłam do pracy i cieszyłam się życiem na trzeźwo. Praca przynosiła mi satysfakcję. Mama, rodzina – wszyscy byli ze mnie dumni, w końcu! I wtedy spotkało mnie coś złego, z czym nie umiałam sobie poradzić. Sięgnęłam po heroinę. To było jedyne rozwiązanie, jakie widziałam w tamtej chwili. Ukoiła mój ból – na chwilę, bo później było już tylko to samo. Zarobki i ćpanie, aż znowu obudziłam się tutaj. Wiem dobrze, że to nie musiało się tak skończyć. Wcale nie musiałam szukać pocieszenia w narkotykach. Ale dla kogoś takiego jak ja, kto przećpał większość życia ciężko jest radzić sobie z problemami. Teraz myślę, że rok w ośrodku to dla mnie za mało. Jeszcze nie byłam gotowa na powrót. Ale nie tracę wiary. Przecież wyjdę stąd i będę miała szansę zacząć jeszcze raz – może tym razem się uda. Może wyjadę do siostry zagranicę i tam spróbuję. Siostra po ukończeniu ośrodka wyjechała i jest trzeźwa, dlatego wiem, że mi też może się udać. Wyjście z heroiny jest bardzo trudne, ale są ludzie, którym się to udało. I skoro innym się udało, to czemu mi ma się nie udać?

Izabella

Pierwszy dzień wolności: wizja 7

 

1-DSC_0106-001

Siedzimy z siostrą w domku wieczorem przy drinku.

Siostra: I co zamierzasz dalej robić?

Ja: A daj spokój, już zadajesz mi tak ciężkie pytania! Proszę, daj mi się odstresować!

S: Dobrze, to dzisiaj nie rozmawiajmy o tym. Ale jeszcze do tego wrócimy!

J: Boże, ty to zawsze musisz mi zepsuć humor!

S: Przepraszam, nie chciałam, żebyś się denerwowała. W rewanżu lecimy na dobrą imprezę!

J: Super, to lecimy! Idziemy się szykować!

No i poszłyśmy na super TECHNO PARTY i do rana świetnie się bawiłyśmy… A tu przyszedł ranek i trzeba iść do kuratora i na pośredniak… NA MEGA KACU!

Weszłam do kuratora.

Kurator: Dzień dobry! Proszę usiąść.

Ja: Dzień dobry!

K: Pani Aniu! Wie panie, że trzeba podjąć jak najszybciej pracę i pójść na terapię?

J: Oczywiście, terapię już podjęłam, od przyszłego tygodnia zaczynam zajęcia grupowe i indywidualne. Natomiast pracy zacznę dopiero szukać – po wyjściu z sądu jadę do Urzędu Pracy.

K: To dopiero początki. Wierzę, że uda się pani ją znaleźć. To by było na tyle! Dziękuję i zapraszam za miesiąc!

J: Co tak szybko chce mnie się pan pozbyć?! A gdzie zapomoga? Dopiero co wyszłam z więzienia, nie mam za co żyć!

K: Hm… No dobrze pani Anno, to pani przyjdzie jutro, zobaczę co da się zrobić!

J: Ja mam nadzieję, że dużo da się zrobić! Dla chcącego nic trudnego! Do widzenia!

K: Do widzenia!

Idę do pośrednika. Po drodze strasznie zmokłam – byłam wkurzona jak diabli. Gdy weszłam do Urzędu, zobaczyłam przerażająco długą kolejkę. Zrezygnowałam – stwierdziłam, że przyjdę na drugi dzień.

Pomimo tego, że musiałam wstać na kacu i się poddenerwować u kuratora, to i tak jestem szczęśliwa, że robię to z własnej woli, bez nakazów i zakazów, jakie panowały w więzieniu.

ANIA_26 I KACZI