Nałóg

 

1-transferhub_logo_druk

FE_Wiedza_Edukacja_Rozwoj_rgb

PGE_Fundacja_logo_nowe

 

Uzależnienie w rodzinie. Czy dawać szansę, czy o to walczyć?

Jest to indywidualna sprawa każdego. Ale często tak jest, że dając szansę, nie pytamy o zdanie dzieci. A dlaczego? Bo co, ryby i dzieci głosu nie mają? Bo dziecko nic nie rozumie? Bo to jego nie dotyczy? Bzdura!!!

 

Przed tym, jak postawić dziecko przed faktem dokonany, zapytajcie go: „A ty czego chcesz?”, „Jak się z tym czujesz?”.

A potem podejmijcie decyzję dotyczącą nie tylko „Was”, „Waszego życia”, „Waszej przyszłości”…

 

UA

Rozgrzeszenie

 1-DSC_0030

Chcę pomagać ludziom, którzy zbłądzili, którzy są być może gdzieś na swoim życiowym zakręcie. Chciałabym rozmawiać z osobami uzależnionymi – którzy chcą, a nie wiedzą jak powiedzieć STOP nałogowi, który jest ich katem, a oni ofiarą, bo są słabi, bezsilni. Panie Boże, zróbmy tak – każdy ocalony, wygrany – to moje rozgrzeszenie, jeden grzech mniej. Czy tak może być?… Dla mnie musi, bo czułabym się zrozumiana, potrzebna – mogłabym być światełkiem w tunelu – kto chce ten zobaczy promyk nadziei na lepsze jutro. Myślę, aby zrobić np.: projekt lub pogawędki na ten temat i puścić w obieg, ale najbardziej usatysfakcjonowałaby mnie bezpośrednia rozmowa. Nie ma to jak czuć, widzieć, płakać i śmiać się z drugim człowiekiem.

Pozdrawiam, Aneta B.

Jak to się stało, że tu trafiłam? :)

bez napisów

No cóż… standartowy kierunek… ćpanie, kradzieże, kryminał. Byłam świadoma tego, że tu się znajdę.

Jak wiadomo, przyszedł czas, trzeba ponosić konsekwencje :).

Zdaję sobie sprawę, że jak nie zmieni się moje życie, moje postępowanie, kierunek, w którym podążam, to nigdy to się to nie zmieni. Problem w tym, że jestem uzależniona od narkotyków i prawdę mówiąc nie jestem na tyle silna, żeby z tym skończyć. Wiem, że nie mogę tego robić, zwłaszcza ze wględu na moją mamę. Wiem, że bardzo mnie potrzebuje, że liczy na mnie, na moją pomoc. Ma swoje lata, przy tym wychowuje moją córkę i strasznie jest jej ciężko z tym wszystkim w pojedynkę. A na dodatek wierzy we mnie. Wiem o tym wszystkim, ale nawet z tą wiedzą nie jestem przekonana co do sukcesu. Po prostu nie oszukuję się, wiem, że jak wyjdę pierwsze co zrobię, to przyćpam. Gorzkie, ale prawdziwe :(. Boję się, że popłynę i tym samym rozbiję mojej mamie serce. No i tu kółko zamyka się.

Wiola

Olśnienie

 

1-7-DSC_0174

Napisane zaraz po wyjściu z Aresztu Śledczego 11.XII.2007

Doznałam olśnienia, choć może to wcale nie było olśnienie? Może to już wiedzieli wszyscy od dawna, tylko do mnie pewne rzeczy docierają później?

Pocieszenie jest dla mnie takie, że jeszcze potrafię myśleć i wyciągać wnioski (choć nie zawsze z nich korzystam).

Moim olśnieniem stało się dla mnie moje własne uzależnienie.

Ile wysiłku i energii kosztuje mnie każdego dnia walka o zdobycie tego wszystkiego, co jest mi potrzebne do zaspokojenia narkomańskiego widzimisię.

Postanowiłam zatem nie zmarnować kolejnej szansy ofiarowanej mi przez los. Zamiast walczyć sama ze sobą, powoli doprowadzając się do autodestrukcji, mogę tę samą moc przekierować w przeciwną stronę. Wszystko mogę przecież.

I to właśnie jest to.

Czuję jak wraca do mnie światło, ta przedziwna moc, która nazywa się wiarą.

To może wydawać się dziwaczne, nawet niedorzeczne tak prawdę mówiąc. Ale jeśli człowiek dosięgnął już dna, to albo usłyszy pukanie od spodu i utonie, albo odbije się od niego i wypłynie na powierzchnię.

Każdy ma prawo wybrać swoją drogę.

Każdy ma prawo.

Przez większą część życia walczyłam o wolność. Jednak czym ona tak naprawdę jest? Czy można ją objąć w jakieś ramy, wyznaczyć granice? Czy po prostu oswoić? Czy można ją sprowadzić do jakiejś definicji? Jest mi naprawdę ciężko dojść do jakiegokolwiek consensusu. Wiem jednak na pewno, że im bardziej człowiek zgłębia się w studiach na temat wolności, tym bardziej staje się jej niewolnikiem.

Ag.U.

Miłość

1-P1100898

Wyrośliśmy w przekonaniu, że nasze dobre samopoczucie zależy od tego, czy inni nas kochają. Jednakże ten przekręcony sposób myślenia przysporzy nam wiele zmartwień.

Tak naprawdę nasze samopoczucie jest wynikiem tego, ile miłości daliśmy innym. Nie polega to na tym, ile mamy, ale na tym, ile dajemy.

„Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się. Nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego… Miłość nigdy nie ustaje”.

1 List do Koryntian 13

Joshua 27 lat

 

Gdzie zniknęła mama

1-mama

Powiedziała, że przyjdzie.

Uspokajam się, choć z marnym skutkiem. Kolejna kawa, którą piję, wcale nie pomaga. Wręcz przeciwnie, tak mi się trzęsą ręce, że chyba nie pomaluję tego oka tuszem. Wiem, że przed świętami każdy chce spotkać się z bliskimi, więc pewnie jest dużo ludzi. Myślę, co tu jeszcze zrobić, aby zająć sobie czymś czas. Już chyba wszystko mam gotowe.

Najważniejsza jest gwiazdka zrobiona na szydełku dla mojej córeczki. Cieszę się, kiedy na nią patrzę, bo oczami wyobraźni widzę, jak mała wiesza ją na choince. To drobiazg, ale marzę o tym, aby choć troszkę poczuła, jak bardzo ją kocham, jak bardzo pragnę być blisko niej.

W grudniu mijają 2 miesiące, jak siedzę w więzieniu i niestety nie możemy z mamą ustalić odpowiedniej wersji dla dziesięcioletniego dziecka – gdzie zniknęła mama?

Tyle czasu, a wersji jeszcze więcej – szpital, praca za granicą itp. Wszystko bez sensu, bo serce boli kiedy musisz kłamać. Z tego myślenia wyrywa mnie dzwonek domofonu. Cieszę się, to już w końcu przyszedł po mnie. Łapię w locie mundurek i lecę. Oddziałowa krzyczy za mną – no tak przecież procedury. Ja już o tym nie myślę, chcę jak najszybciej zobaczyć się z moją mamą. Krótki spacerek przez “dziedziniec” – ale brzydka pogoda, deszcz, wiatr. Jestem jej jeszcze bardziej wdzięczna za to, że mogę się z nią spotkać, przecież wcale nie musiała. Tak ją uściskam, wycałuję. Po drodze trenuję najładniejszy uśmiech, bo przecież nie mogę pokazać, jak bardzo zżarły mnie nerwy od czekania.

Wchodzę na salę widzeń i staję jak wryta, aż cofnęłam się o krok. Nie wiem jak wyglądała moja mina, ale ładny uśmiech to na pewno nie był. Poczułam strach i niedowierzanie. Ale tylko na chwilę. Ogromny głaz zaczął zsuwać się z mojego serca, kiedy w ramiona wpadła mi moja córeczka a za nią chłopak i mama uśmiechnięta od ucha do ucha. Co za niespodzianka! Jestem taka szczęśliwa. To najpiękniejszy prezent świąteczny, jaki kiedykolwiek w życiu otrzymałam – Rodzina!

Łucja powiedziała, że wie wszystko o mojej chorobie przez którą trafiłam do więzienia. Ta choroba to uzależnienie od narkotyków. Przez godzinę nie da się przegadać wszystkich tematów i pytań zadanych przez dziecko. Ta godzina mija tak szybko, jak by była tylko chwilą, mrugnięciem oka. Ale stała się dobrym początkiem!

Wracając do “domu” nie omijałam nawet kałuż, nie czułam wiatru na twarzy ani deszczu. Jestem tu, ale moja dusza ciągle jest tam.

W nocy długo nie mogłem zasnąć. Wracając myślami do mijającego dnia i analizując każde słowo, które zostało wypowiedziane podczas spotkania. Czuję ogromną ulgę, ale wiem też, że przede mną ogrom pracy. Moje dziecko wie o wszystkim, ale nie chcę, aby moja choroba i moje błędy zabrały beztroskę dzieciństwa, choć i tak jest już obarczona problemami, których inne dzieci nie doświadczają.

Ag.U