Rzeczy codzienne

DYWAN

Kojarzy mi się z domem rodzinnym, w którym zarówno babcia jak i mama wielce upodobały sobie ten przedmiot jako główną dekorację mieszkania podkreślającą jego styl. Dywan zachwyca mnie różnorodnością wzoru oraz tym, jak może delikatnie łaskotać obolałe stopy po ciężkim dniu. Jest dla mnie łącznikiem między ziemią (podłogą) a niebem.

Marita

SZMINKA

Ten przedmiot jest dla mnie bardzo ważny i przyjemny, kojarzy mi się ze sklepem, domem i seksem.

Wiola

SZMINKA

NIE CIERPIĘ! Szczególnie na ustach kobiet, które pędzą się ze mną witać i przy nadmiarze prawie się przyklejają jak na super glue – obrzydlistwo.

Małgosia

KSIĄŻKA

Moja druga skóra.

Małgosia

KSIĄŻKA

Książka to dla mnie wirtualna rzeczywistość. Równoległy świat.

Monika

KSIĄŻKA

Uspakaja mnie, dostarcza wiedzy, jest przyjacielem.

Shakira

ŚRUBOKRĘT

To przedmiot codziennego mojego użytku. Dla mnie jest niezbędnikiem – jak szminka w kobiecej torebce. Ze względu na charakter mojego zawodu używam do kilkanaście razy w ciągu dnia. Moja emocja dotycząca śrubokręta to adrenalina, poczucie władzy i mocy z kosmosu. Kojarzy mi się z magią.

Poli

ROWER

Kojarzy mi się z dzieciństwem i wspólnymi wyjazdami ze Ś.P narzeczonym.

Shakira

Sposoby na okiełznanie negatywnych emocji

Są chwile, że szlag mnie trafia. Często jest tak, że odpala mnie błahostka, która w życiu na wolności nigdy nie zakłóciłaby mojego spokoju. Albo bywają dni, kiedy wstaję lewą nogą i tu się zaczynają schody. Życie z czterema lokatorkami na małej powierzchni bywa naprawdę trudne i wymaga całkowitej pracy nad głową. By nie udzieliła się nerwowość lub nie „napaść” kogoś słownie, potrzeba bardzo dużo pracy nad sobą. Zagłębienia się w siebie. Szczerze mówiąc pracuję nad tym już drugi rok i są owoce tego. Jakie? Bardziej poznałam się od wewnątrz. Na wolności nie miałam czasu, by się nad tym zastanowić. Doszłam do tego, że im szybciej zajmę się czymś przyjemnym: pisaniem, czytaniem, a najlepiej słuchaniem muzyki, gniew robi się mniejszy.

A Wy, Drodzy Blogerzy, jakie macie sposoby na gniew, smutek, zazdrość, irytację?

Pozdrawiam, Kajzerka

Kiedy jestem zakochana – wielogłos o miłości

JEDEN

Kiedy jestem zakochana…

Nie myślę racjonalnie, popełniam gafy, ale najlepsze jest to, że wcale się tym nie przejmuję. Częściej się uśmiecham, jestem bardziej życzliwa dla ludzi.

Ciągle coś gubię, zostawiam, myślami jestem w świecie, którego nie ma, a mógłby być… hm… taki idealny.

Najchętniej byłabym z tą drugą osobą i nikogo więcej bym nie potrzebowała (no prócz córki oczywiście). Cały czas mam takie poczucie piękna, coś w stylu „mała księżniczka”. A to dlatego, że gdy jestem zakochana, częściej się maluję, ładniej się ubieram, i chcę być zauważona przez mego wybranka.

Z trzy miesiące – słuchajcie! – idę do domu i… w pole! Wskakuję w kalosze, serdak, moherowy beret i robię to, bo jestem zakochana i tylko tam możemy być razem. Czego dla tej miłości człowiek nie zrobi! Niech jeszcze mi chomąto założy i pole mną ora – to co! I tak będę obok niego.

DWA

Świeci słoneczko, jest piękna wiosna, listki są już zielone i trawka też jest piękna. Odpowiednia pora roku na miłość i nagle pojawia się ten jedyny, wspaniały, wymarzony chłopak. Gdy go widzę, drżą mi nogi, jestem speszona, czerwienię się. Ale to jest ON, chciałabym patrzeć na niego, rozmawiać tylko z nim. Nie obchodzi mnie nic innego, nie chodzę do szkoły, nie mam koleżanek, bo cały czas poświęcam na przebywanie z nim. Cały mój świat kręci się wokół niego. Czuję się tak, jakbym chodziła po chmurach. Mam nadzieję, że nigdy to się nie zmieni. Dbam o siebie bardziej niż zawsze. Jak wychodzę na spotkanie z mężczyzną życia muszę wyglądać perfekcyjnie. Włosy, ubranie muszą być idealne. Jeszcze nutka perfum i mogę iść. Tak wygląda moja miłość.

TRZY

Kiedy jestem zakochana…

Hm, ja jestem cały czas zakochana, co skutkuje tym, że bardzo tęsknię za miłością mojego życia. Kładę się wieczorem spać i przywołuję wspomnienia naszych pięknych wspólnych chwil. I co widzę? Przede wszystkim jego, przystojnego, niebieskookiego męża i widzę siebie – kobietę oddaną tej konkretnej osobie. Spełniam jego marzenia o ciepłym domu, o gotowym obiedzie, gdy wraca z pracy, o wieczornym myciu pleców i o wspólnym oglądaniu filmu w łóżku. Leżymy przytuleni do siebie, ja na jego ramieniu. Gdy widzi, że za długo siedzę w necie, mówi do mnie: „Chodź pod skrzydełko”. Kocham go bardzo, ale tylko dlatego, że on kocha mnie. Kocham jego miłość do mnie. Nikt nigdy mnie nie skrzywdził, bo nie potrafię kochać kogoś, kto nie jest w stanie odwzajemnić mojego uczucia.

CZTERY

Kiedy jestem zakochana?

Zakochana jestem wtedy, kiedy czuję, że przejmuję się losem tej drugiej osoby, kiedy ważne jest dla mnie bezpieczeństwo tej osoby, stan zdrowia, problemy.

Zakochana jestem wtedy, kiedy myślę o tej osobie bez przerwy, nie mogę się skupić na prostych czynnościach, bo cały czas głowa moja jest pogrążona myślami o niej.

PIĘĆ

On jest całym moim światem, bez niego nie potrafię żyć. Każda godzina, minuta bez niego jest czymś, co może doprowadzić mnie do szaleństwa. Duszę się, bo potrzebuję go jak powietrza. Za chwilę znowu jest przy mnie, moje życie nabiera barw, znowu jestem szczęśliwa.

SZEŚĆ

Wydaje mi się, że miłość istnieje. Choć bardzo lubię seks, nie uważam się za seksoholiczkę. Przejmuję się wszystkim i seks nie jest dla mnie tabu.

SIEDEM

Kiedy jestem zakochana, to…

Nie jestem samotna. Dlatego, że jest obok osoba, z którą chcę spędzać czas. A czas spędzony z nim jest przeżyciem, które będę wspominać z rozmarzonym uśmiechem w chwilach krótkiej rozłąki i z niecierpliwością czekać na spotkanie wkrótce. Żeby znów się przytulać, poczuć bliskość, która daje poczucie bezpieczeństwa… Czuję się kochana i chcę odwzajemnić tę miłość. Chcę brać, ale z pewnością jestem też gotowa dużo dać.

OSIEM

Kiedy jestem zakochana po prostu świat jest piękniejszy. Szare niebo staje się niebieskie. Wszystko jest fajne i miłe. Taki stan ducha pomaga spojrzeć przyjaźnie na innych ludzi. Myślę, że człowiek zakochany pewniej stąpa po ziemi. Czuje się dowartościowany i przede wszystkim potrzebny. A to wszystko dlatego, że wie, że ktoś tam jest, na kim może polegać, podzielić się łzami smutku czy radości. Czy można wyobrazić sobie coś wspanialszego???

DZIEWIĘĆ

Hej! Faceci, co się z wami dzieje. Nie wstyd wam, że przypominacie sobie o naszym istnieniu dopiero w Walentynki, Dzień Kobiet??…

Na litość boską, czy to tak ma wyglądać? To dopiero od święta wiemy, że nas kochacie? To nie jest OK.!!

Każdego dnia musicie okazywać Nam szacunek, miłość, bo my kobiety potrzebujemy Waszych silnych ramion, czułych słów, gestów, kwiatów, dobrego nastroju, potrzebujemy Was na co dzień, a nie od święta, czy to takie skomplikowane…, a może myślenie boli?

Więc Panowie zostawiam Was sam na sam z tymi myślami, a sama idę się zabawić z facetem od święta…

DZIESIĘĆ

Dla mnie miłość nie ma granic. Gdy kocham (a tak jest teraz), jestem w stanie dużo wybaczyć. W moim związku było dużo wzlotów, jeszcze więcej upadków, ale nadal jesteśmy razem, bo potrafimy i chcemy sobie wybaczać.

Miłość jest dla mnie bardzo podobna do przyjaźni. Choć tylko w miłości dochodzi do intymnego zbliżenia (tak przynajmniej powinno być). Ale w obu tych relacjach między dwiema osobami musi być bezgraniczne zaufanie, akceptacja, otwartość na poglądy drugiej osoby i przede wszystkim szacunek. Bez tego dla mnie nie może istnieć miłość.

Miłość nauczyła mnie pokory, szczerości, lojalności i to dzięki temu uczuciu wiem, co to znaczy martwić się o drugą osobę i chcieć dla niej wszystkiego, co najlepsze.

Niech MIŁOŚĆ będzie z Wami, Drodzy Czytelnicy. Mam nadzieję, że dobrze mnie zrozumieliście.

 

Podziękowania

Chciałybyśmy serdecznie podziękować Michałowi za częste odwiedziny w naszej „krainie 1000 zamków i 1 klucza”. Tak naprawdę dziękujemy wszystkim wolontariuszom, którzy przychodzą tu, aby nas czegoś nauczyć, coś pokazać, a przede wszystkim dziewczynom z Fundacji „Dom Kultury”, bo to one wkładają w te spotkania najwięcej pracy, aby nam to umożliwić.

Jednak najbardziej zainteresował nas Michał w ostatnim czasie. Nie tylko dlatego, że jest przystojnym mężczyzną, ale też dlatego, że tak naprawdę przychodzi tu nie po to, aby nauczyć nas jak się robi np. ikony czy skrzynki na kwiaty (oczywiście to nam się bardzo podoba i jest potrzebne). Michał uczy nas czegoś innego – uczy nas jak po prostu być zwykłym człowiekiem, który przejmuje się losem innych osób nie do końca tolerowanych przez nasze społeczeństwo. I to jest piękne.

Jeszcze raz dziękujemy i zapraszamy ponownie. A Was, Dziewczyny z Fundacji (Justyna, Ela, Gosia, Beata), wiecie, że kochamy za to wszystko.

PS. Michał, dzięki za „Ptasie mleczko”.

Magda, Poli, Miśka

Moje wakacje

Zważywszy na fakt, iż te wakacje miałam zaplanowane ze swoim przyjacielem, a niestety wylądowałam tutaj, w więzieniu, moje wyobrażenie o nich uległo w chwili obecnej radykalnej metamorfozie. Po czasie spędzonym w kilku metrach sześciennych z czterema współosadzonymi, a słońce, którego i tak jest niewiele w tym miesiącu, widzimy tylko na spacerniakach, najchętniej znalazłabym się na bezludnej wyspie. Chciałabym być tam sam na sam (bo samotna jestem i wśród ludzi) z egzotyczną naturą, której dotychczas nie było dane mi poznać i bezkresem wody, której przestrzeń ograniczałby jedynie horyzont.

Wbrew logice, bezludna wyspa jest dla mnie wyznacznikiem wolności – tej wewnętrznej, miejscem, gdzie mogłabym się oddać bez reszty sobie w malowaniu i pisaniu, co kocham robić, choć chyba tego nie potrafię…

- Stworzenie -

 Pewnego dnia o świcie

Pan Bóg ulepił mnie

i rzekł:

„Idź, mała, pisz wiersze,

bo cóż mogłabyś robić innego?

 Marita

Jako kobiecie brakuje mi…

1-DSC_0185-001

Jako kobiecie to w sumie mi niczego nie brakuje :), powiedziałabym nawet, że tu i ówdzie to mam nawet w nadmiarze :). Ale to też nie martwi, bo zapasy na ewentualność wojny mogą się przydać :).

Tak nie bardzo wiem, jak ten temat ugryźć, dlatego sobie żartuję. Może i powinnam na całkiem poważnie, ale nie wiem, czy dam radę.

Zaczęło się od tego, że dyskutowałyśmy po przeczytaniu wywiadu z Magdaleną Środą na temat feminizmu i na koniec wypłynęło takie oto zagadnienie, jak na starcie: czego brakuje mi jako kobiecie…

Udzielenie odpowiedzi na to pytanie musiałabym podzielić na dwa etapy: I – do momentu aresztowania i II – czas spędzony w więzieniu.

I. Prawdę mówiąc to niczego mi nie brakowało, bo robiłam, co chciałam i tak, jak chciałam, więc wtedy czułam się osobą spełnioną. Okazało się, że na chwilę zabrakło rozumu, rozsądku i czegoś jeszcze istotnego i trafiłam do więzienia. Ale choć to ważne braki, to teraz nie o nich.

Pracowałam, gdzie chciałam, a kiedy chciałam, to zmieniałam pracę na inną, uczyłam się też tego, czego chciałam.

W sumie to uważam, że istotne jest tylko to, aby robić wszystko zgodnie ze sobą.

Często ludzie dają się wepchnąć w jakieś ramy i tkwią w nich unieszczęśliwiają siebie i innych, a to bez sensu.

Ja na przykład nie nadaję się do tego, aby być matką czy żoną i dlatego nie jestem ani jedną, ani drugą.

Inna kobieta akurat w takich rolach czuje się spełniona i proszę bardzo, niech będzie gospodynią domową aż po grób. Nikt nikomu nie powinien narzucać, że taki a nie inny model życia jest dobry. Mnie drażni, kiedy słyszę, że ten czy inny (szczególnie, gdy to mężczyzna) twierdzi, iż jako kobieta powinna,:

1) rodzić dzieci

2) gotować

3) prać i sprzątać

4) być katoliczką (stosować zamiennie z 1)

5) „bzykać” się po bożemu i przy zgaszonym świetle…

Jeżeli ktoś tak chce bądź lubi, to niech sobie tak żyje i nic mi do tego. Chciałabym móc o sobie decydować od początku do końca, zgodnie z moimi przekonaniami i własnym, jak się to ogólnie nazywa, „sumieniem”.

Teraz z tą decyzyjnością jest trochę kulawo ;), choć w sumie na ile można, na tyle korzystam.

Żałuję, że nie mogę się kształcić – i tego tutaj brakuje mi jako kobiecie bardzo. Codziennej kąpieli też mi brakuje i możliwości posiadania perfum. Odosobnienia jeszcze bardziej niż perfum i możliwości gotowania tego, czego chcę, bo lubię szaleć w kuchni :).

Więzienie do tego jest, żeby odczuwać braki, ale jako kobiecie właśnie możliwości nauki i rozwoju pod tym kątem brak jest dla mnie dokuczliwy.

Małgosia

Rady dla Zaki

 

 26 lutego zaka123 napisała: Czytam od pewnego czasu waszego bloga z dużym zainteresowaniem, bo niestety czeka mnie niedługo pobyt w więzieniu. Mam dopiero 19 lat i wyrok 2 lat. Nie wiem, czego się spodziewać po drugiej stronie. Czy macie jakieś rady, jak przetrwać w więzieniu? Koszmarnie się boję pobytu tam.

Mam dla Ciebie kilka rad z mojego własnego doświadczenia. Nie otwieraj się przed wszystkimi, ponieważ inni mogą to wykorzystać na Twoją niekorzyść. Nie daj się wykorzystywać. Tu, nie jest tak źle, jak się wydaje. Bo nie taki diabeł straszny, jak go malują :). Ale więzienia trzeba się bać. Aby tam z chęcią nie wracać :). Znajdziesz sobie zajęcie i czas Ci szybko zleci. Ja też bałam się, a nawet straszono mnie. Ale na szczęście to okazało się nieprawdą. Duży mam wyrok, ale daję sobie radę i nie jest źle.

Pozdrawiam cieplutko Asia.

Jeśli jesteś dobrą osobą, nie masz czego się bać. Duży nacisk na czystość… w tym miejscu okaże się, jaką jesteś osobą. Tak będą Ciebie postrzegać i traktować. Bądź sobą!

Agnieszka

Cóż mogę Ci poradzić. Może powiem to, co zwraca moją uwagę na początku.

Gdy ktoś przychodzi do celi, zawsze zwracam uwagę na to, czy osoba myje się codziennie i pierze bieliznę. Czy sprząta po sobie i nie czeka na to, czy ktoś zrobi coś za nią. To wszystko. Wiem, że cokolwiek bym nie napisała, wciąż strach będzie Ci towarzyszył. Na pewno nie jest tak jak w filmach. Nikt Cię nie będzie bił ani prześladował. Tu też są po prostu ludzie. Na pewno znajdziesz kogoś z kim będziesz mogła pogadać. Nie martw się. Nie jest to super przeżycie, ale też nie koniec świata. Wejdź sobie na stronę internetową i zobacz co możesz wziąć ze sobą i spakuj się odpowiednio. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Trzymaj się.

Monika

Hm… tak naprawdę to nie ma złotego środka na pobyt w więzieniu, wszędzie gdzie jest zbiorowisko ludzi, to… zawsze może coś iść nie tak. Trzeba być zawsze sobą i nie ulegać manipulacji, a na pewno nie będzie tak źle.

Pozdrawiam Maja

Więzienie nie jest takie straszne jak mówią. W więzieniu trzeba mieć mocną psychikę, nie można się w tym miejscu załamać. Nie otwieraj się przed skazanymi, bo mogą to potem wykorzystać przeciwko Tobie.

Miszela

Nie oszukujmy się – więzienie to miejsce, którego należy się bać, oczywiście z różnych powodów, z którymi zetkniesz się, gdy już tu trafisz. Masz pewnie jakieś wyobrażenia tego, jak jest w więzieniu – spora część tych wyobrażeń to mity. To co wiesz podziel na dwa i jeszcze odejmij ćwierć, a to co zostanie będzie bliskie prawdzie. Nie grozi Ci nic takiego, co sobie wyobrażasz, zabić Cię nikt nie zabije, zgwałcić nie zgwałci (schylanie się po mydło to żart), jeżeli będziesz sobą i będziesz się zachowała jak człowiek, to nawet kłótnia Ci nie grozi. Weź głęboki oddech i wiedz, że dasz radę. Reszty dowiesz się albo już będąc tu, albo postaram się napisać post, bo ostatnio trafiła do mnie ciężarna – wręcz przerażona, po godzinie rozmowy – oddycha normalnie.

Pozdrawiam Małgosia

Nie bój się mała, jesteś małoletnia. Bądź szczera, ale ostrożna w zaufaniu. Nie opowiadaj o swoim życiu, żeby później nikt nie mógł tego wykorzystać przeciwko Tobie. Pamiętaj milczenie to złoto. Rok to nie wyrok. Dwa lata jak za brata, a trzy po prostu przeleci. Wszystko będzie dobrze.

Walentina

Doskonale rozumiemy Twój strach, ale on ma tylko wielkie oczy. Jak jesteś silna psychicznie, to dasz radę. Nie dramatyzuj, nie takie świat dramaty zna – to są normalni ludzie. Jeżeli będziesz w porządku do innych, inni będą w porządku do Ciebie. Bądź szczera, staraj się być prawdziwa.

Pozdrawiamy, Ilona i Batory        

Przemiana?

 

Mam jedno pytanie do naszych Czytelników.

Czy myślicie, że facet, który przez dwa lata związku terroryzował swoją kobietę, zmuszał ją do seksu, poniżał, krytykował, bił, bo akurat miał zły dzień i wyżywał się, bo była najbliżej, dawał zakazy, nakazy, oskarżał o zdradę, a potem manipulacją na „biednego misia” zmusił do ślubu, jak był w kryminale, to po odbyciu dajmy na to 2,5 roku, po zapewnieniach, że się zmieni, że zrozumiał, czy można mu zaufać???

Już kilka razy dostał szansę. Dodam, że dwa miesiące przed zapewnieniem zmian, straszył, że gdy kobieta ta go zostawi, zamuruje ją żywcem, setki razy straszył pozbawieniem życia i wywozem do Wisły. Ja mam swoje zdanie na ten temat. Ten człowiek jest zdolny do wszystkiego. Myślę, że się nigdy nie zmieni – to taki miesiąc miodowy. Wszystko powróci, on wyjdzie, zobaczy, że znowu ona jest na jego zawołanie, zacznie od nowa. Będzie się tłumaczył tym: jesteś moją żoną, więc musisz! On myśli, że ona jest jego własnością. On może wszystko, a ona nic. Zwykły egoista. Ona śmiertelnie się jego boi, strach ją powstrzymuje, by od niego odejść. Mało tego, zakochała się w kimś innym. Przez tą osobę, również nie może się od niego uwolnić, bo on powiedział, że tą osobę też zabije, za to, że zniszczyła jego małżeństwo. Choć to jego wina, że małżeństwo zaczęło się rozpadać. Oczywiście ona mu się przyznała, że się zakochała w kimś innym. Przyjął to z fasonem. Tłumaczył, że to odbicie piłeczki za to, że on ją tak traktował, że nie ma za złe, wysłał jej kwiaty przez kolegę. I jak to kobieta, uwierzyła. I dała mu kolejną, ostatnią szansę – jak kwiaty działają na kobietę!!!!

Może coś doradzicie?

Co do policji i sądów – nie wchodzi w grę.

Jak uwolnić się od takiego człowieka? By nikomu nie stała się krzywda!

Czekam na odpowiedzi.

Pozdrawiam.

BATORY

W Nowym Roku z nowym krokiem

1-DSC_0110

Życzę wszystkim, żebyśmy się spieszyli powoli.

Nie wolno nam zapominać kochać bliźnich, wówczas też będziemy kochani. Nie wolno żyć w zakłamaniu i obłędzie.

Wartość materialna jest ważna, ale pamiętajcie do trumny nic nie weźmiecie.

Gonimy, spieszymy się i zapominamy, nie zwracamy uwagi, co i kto jest blisko nas.

Uśmiechnij się i podaruj ten uśmiech innej osobie. Otwórz swoje serce, będziesz szczęśliwszy i cząstkę szczęścia dasz innej osobie.

Walentina